Następny dzień
W całym domu rozbrzmiał dźwięk stłuczonego szkła. Jejku...miałam taki piękny sen, i ktoś musiał oczywiście mi go przerwać i stłuc tą głupią szklankę!!...tak podejrzewam że to była szklanka.Zwlokłam się niechętnie z łózka i stanęłam na równe nogi, dopiero teraz sobie uświadomiłam co się wczoraj stało...i że to stało się naprawdę, to nie był sen.Ruszyłam ospałym krokiem w stronę łazienki, przez ten cały czas z mojej twarzy nie znikał uśmiech, do czasu aż zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. MATKO!!! Dobrze że jest dzień, bo jakby była noc i Josh przyszedłby do mojego pokoju, a często tak robi gdy nie może spać... On by zawału dostał gdyby mnie taką w nocy zobaczył.Czym prędzej wskoczyłam pod prysznic, po takim prysznicu byłam w pełni przebudzona i dlatego prysznic o poranku jest dla mnie rutyną. Już suche i lekko pofalowane włosy spięłam w luźnego koczka i ubrana tak:
zeszłam na dół, oczywiście na stole czekały moje ulubione tosty z serem, nie pojmuję mojego brata, on się jara tostami z szynką i serem...ja tam lubię z samym serem.I dobrze mi z tym.
-cześć mamusiu-podeszłam do mojej rodzicielki i pocałowałam ją w policzek .-Cześć-rzuciłam w stronę ojca, no wow...pierwszy raz go widzę, nie spieszącego się do pracy i spokojnie pijącego kawę czytając gazetę. No no..noo.Czy coś mnie jeszcze dziś bardziej zdziwi ?
-Cześć córciu-powiedzieli równocześnie.
Usadowiłam się na drewnianym krześle i popatrzyłam za okno. Była bardzo piękna pogoda, postanowiłam że dziś odwiedzę ''nową'' przyjaciółkę w szpitalu. No chyba mogę już o niej powiedzieć że jest moją przyjaciółką, prawda ?
-Mamy do Ciebie ważną sprawę, ale pogadamy o niej gdy przyjedziemy z mamą z zakupów, aa no i weźmiemy ze sobą Josha.-powiedział tata wyłaniając głowę zza czarno-białej gazety.
-Ach tak ? Ważna sprawa? Czy znowu macie do mnie jakieś pretensje ? Chodzi o szkołę ?-powiedziałam wstając z miejsca i patrząc raz na tatę raz na mamę.
-Proszę cię Megan nie przeginaj, a co do szkoły nie pochodzisz jeszcze kilka dni...
-No i bardzo dobrze, mam jej dość !-powiedziałam siadając na wcześniejszym miejscu i chowając twarz w dłoniach.W końcu postanowiłam zabrać się za pochłanianie tostów.
Mama poszła zapewne przygotować Josha do wyjścia, przez co zostawiła mnie i tatę w irytującej ciszy. Ten odłożył gazetę na bok i z jego wyrazu twarzy wywnioskowałam że chciałby mi coś powiedzieć ale nie wie jak zacząć.
-A co do wczoraj...-zaczął ale mu przerwałam.
-Tato, po prostu wkurzyłam się i tyle.. -powiedziałam, lecz po tym dodałam bezdźwięczne -Przepraszam
za wszystko przepraszam, nie powinnam tak naskakiwać, w końcu ty pracujesz i muszę się z tym pogodzić że nie będziesz za często przebywał w domu...za bardzo tęskniłam...wiem , nie potrzebnie krzyczałam, histeryzowałam, ale zrozum też mnie...nie odzywałeś się przez trzy miesiące, po czym normalnie jak gdyby nigdy nic siedzisz sobie na kanapie w salonie i mówisz do mnie ''przepraszam, ale robiłem to wszystko dla was'', i że co ?! Miałam tak po prostu uściskać cię z radości? Miałam powiedzieć ''witaj tatusiu,tęskniłam'' ? Nie po tym,..Nie po tym wszystkim ...
Obiecaj mi jedno, niech będzie tak jak dawniej, tu nie chodzi też o mnie ale i o Josha, czy ty widzisz jak on to przeżywał ?! A no racja !! Przecież Ciebie przy nim nie było... to jego jest mi najbardziej w tym wszystkim szkoda, ale mamy też, obiecałeś jej coś pamiętasz ?-Ten tylko spuścił wzrok i skupił na biało-brązowych kafelkach.-Obiecałeś jej ,że przy niej będziesz.. ty dobrze wiesz że ona pracuje,i też dobrze wiesz że ja chodzę do szkoły. Powiedz mi z kim miał zostać w tedy Josh ?! Prosiliśmy o pomoc babcię, która zgadzała się, owszem , ale nie mogła przecież przychodzić codziennie.. ona ma też swoje lata !! Tato...obiecaj że już nigdy nam tego nie zrobisz.Obiecaj...-po tych słowach widok spowodowany ilością łez zamazał się.Ku moim zdziwieniu tata podniósł się z miejsca i przytulił mnie , wyszeptał tylko : -Przepraszam..Obiecuję że teraz się wszystko zmieni..
-tato ale ty nie musisz niczego zmieniać, wystarczy tylko abyś z nami mieszkał..-powiedziałam odsuwając się troszkę od niego.
-Ale ja przecież mieszkam.-powiedział zdezorientowany.
-Nie tato...znikasz na parę miesięcy wracasz zostajesz w domu najwyżej trzy dni i znów wyjeżdżasz...-powiedziałam, wycierając chusteczką krople łez na policzkach.
Usłyszałam kroki zmierzające do kuchni więc powróciłam do poprzedniej czynności ,zjadając już chyba trzeciego tosta.
-Megan, my jedziemy wrócimy tak koło...-tu mama spojrzała na niewielki zegarek wiszący na ścianie- o 18:00-powiedziała ubierając kurtkę.
-Co tak późno?!-zapytałam, ale nie to że bym była zła na nich, wręcz przeciwnie podobał mi się fakt że będę miała dom dla siebie.
-No dobrze , dobrze już sie nie denerwuj. Dobrze pa córciu i nie sprzedaj domu, nie spal go i tym podobne..najlepiej w ogóle nie dotykaj kuchenki.-powiedziała śmiertelnie poważnie mama.
-Ej mamo...czy ty mi nie ufasz ? -zapytałam ze smutkiem
-Nie po prostu.. aj.co ci będę tłumaczyć my idziemy, zamknij dom i odpoczywaj.
-Dziękuje mamo...-powiedziałam zamykając drzwi-AAA jeszcze jedno !!powiedziałam uchylając je z powrotem i krzycząc tak aby cokolwiek usłyszała- KUP MI TWIXA !!!
-Dobra,już dobra...-pokiwała z bezsilności mama...wiem za bardzo ich wykorzystuje..no ale cóż nie ma twixa nie ma mojego życia.W dwóch słowach KOCHAM TWIXY !
Teraz już zamknęłam drzwi, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i ruszyłam w stronę pokoju.
Usiadłam na łóżku, upijając łyk soku, wtem mój telefon zaczął wibrować, nie chciało mi się nawet wstać ale jakoś podniosłam swoje cztery litery i ruszyłam w stronę komody na której leżał telefon. Po odebraniu usłyszałam głos, od którego serce zaczęło bić mi dwa .. a może i nawet tysiąc razy szybciej.
-Hej, mam propozycję.-powiedział Harry, może nie widziałam jego twarzy ale jego głos sprawił wrażenie przepełnionego radością.
-No hej...no gadaj, bo się niecierpliwię-pogoniłam zielonookiego.
-Ty, ja,park , co o tym sądzisz?-zapytał .
-No nie bardzo...-zrobiłam kwaśną minę-nie czuję się dziś najlepiej,a poza tym jestem sama w domu, jak chcesz to przyjdź.-powiedziałam, mając nadzieję że odpowie że przyjdzie, bardzo pragnęłam poczuć jego dotyk na mojej dłoni...uczucie nie do opisania.
-No okej...chciałem ten dzień spędzić z Tobą, wiesz że za trzy dni x factor ?
-Tak, wiem-odpowiedziałam smutna.
-Dziś ten dzień spędzimy razem, ale jutro muszę się porządnie przygotować,
Zapanowała cisza...słyszałam tylko jego równomierny oddech.
-Meg..
-Tak ?-zapytałam.
-Ja cię...
-No co ?
-Będę u Ciebie za pięć minut...musimy pogadać..mam ważną sprawę.
-Co wy macie dziś z tymi ważnymi sprawami ?-zapytałam podchodząc do okna, i wpatrując się w ludzi przemierzających Londyn. Uhh..a co do pogody ostatnio jest ona nieprawdopodobnie ładna jak na Londyn , ale jest mi to na rękę, jak i wszystkim mieszkańcom.
-Co?-zapytał, lecz troszkę był zdyszany, jakby biegł.
-A nic, nic. Ej co ty robisz ? -zapytałam, zmieniając przy tym temat.
-Biegnę.-odpowiedział krótko.
-Gdzie ? O_o
-Do Ciebie..,-ojj to było słodkie.
-Ale...awww...
-Co aww?
-Słodki jesteś?
-Hahah na pewno nie przebiję w tym Ciebie, Jesteś najsłodszą istotą jaką poznałem na tej ziemi, kotku..
-Harry po pierwsze ... ile razy można Ci mówić że NIE BĘDĘ ŻADNYM KOTEM!!! CZY JAK WYGLĄDAM JAK KOT ?! DO CHOLERY !!-próbowałam się opanować i ostatnie zdanie wypowiedzieć spokojniej-a po drugie , nie jestem słodka ty słodziaku ...
-Otwórz okno.
-Ale po co ?
-No otwórz, tylko to większe.
-Styles co ty kombinujesz ?
-Ja nic....znaczy otwórz.
-Już no już idę.
Gdy otwarłam okno ujrzałam nikogo innego jak zdyszanego i ledwo żywego Styles'a.
Zastanawiało mnie tylko jedno, jak on się tu dostał.. jak ja kiedyś chciałam uciec z domu wylądowałam w krzakach , a kiedy chciałam wejść s powrotem ...to też znalazłam się w krzakach.
Została jedn odpowiedź na tą zagadkę.. KOCHAM SIĘ W SPIDER-MANIE :D
********************************************************************************************
I jak się podoba ? Wiem krótki ale ostatnio nie mam weny ;(
Mam prośbę. Przeczytasz zostaw po sobie znak, wystarczy jedno słowo, po postu chcę wiedzieć ile osób to czyta. A po liczbie komentarzy będę wiedziała. Dziękuję za wszystko ;***
KOCHAM WAS <3
Gosia :************
niedziela, 24 marca 2013
sobota, 23 marca 2013
Rozdział XIV I CHCĘ ABY TO UCZUCIE TRWAŁO WIECZNIE...
Co on tutaj robi ? Nie powinien być w pracy ? Teraz sobie o nas przypomniał ? -pomyślałam patrząc na tatę siedzącego na sofie w salonie.Ymm..mam tam po prostu wejść , być miłą , powiedzieć ''Cześć tatusiu'' i przytulic jak to zwykle robią dzieci które nie widziały kilka miesięcy swojego rodzica ?!O co to to nie !
Weszłam wgłąb salonu i popatrzyłam na niego .
-Hej córeczko !-przywitał mnie uśmiechając się, i wstał z sofy ale ja się cofłam o krok w tył.
-Cześć-odpowiedziałam groźnym tonem.
Pogadaliśmy chwilkę, ale to nie była rozmowa jak dawniej. W pewnym momencie gdy rozmawialiśmy o szkole do pomieszczenia weszła mama i usiadła obok mnie przez co siedziałam pomiędzy nimi.
-Musimy Ci o czymś powiedzieć...-powiedział tata, widać było po jego minie że czymś się denerwuje.
-O co chodzi ?-zapytałam podejrzliwie patrząc to na mamę to na tatę.Nie odzywali się , więc wstałam i stanęłam na przeciwko nich.
-Ja Cię przepraszam córeczko, za to że się nie odzywałem przez tak długi czas, robiłem to dla was...-miał coś jeszcze powiedzieć ale mu przerwałam .
-Czy ty siebie słyszysz?!-zapytałam podniesionym głosem, przez co wprawiłam ojca w zakłopotanie- Nie odzywałeś się, nie pisałeś przez trzy miesiące !!!! I ROBIŁEŚ TO WSZYTKO DLA NAS ?-zapytałam ze łzami w oczach.
-Megan wysłuchaj ojca, proszę..-powiedziała mama ,błagalnym tonem.
-Nie mam zamiaru go słuchać ,mamo...pieniądze i praca to nie wszystko-zwróciłam się do mamy,już całkiem się rozklejając-Gdzie Harry ?
-Megan...Ja...-nie wiedziała co powiedzieć-wysłuchaj ojca-poprosiła jeszcze raz
-Gdzie Harry ?!-zapytałam ponownie z podniesionym głosem.
-Ale...ah...jest u Josha, bawią się.
-Dziękuję ! Naprawdę dziękuję !!! Myślałam że chodziarz dzisiaj dacie mi święty spokój, ale jak widzę dla was to nic nie znaczy...-powiedziałam, przezierając rękawem łzy -dziękuję...
Ruszyłam do swojego pokoju, miałam ochotę przytulić się do Harry'ego ,ale nie chciałam popsuć Joshowi dnia, w końcu zawsze prosił mnie abym zaprosiła Harry'ego, to teraz niech się nim nacieszy, niedługo x factor już nie będziemy się widywać codziennie , zostanie nam tylko telefon...
Gdy przekroczyłam próg swojego pokoju , zamknęłam za sobą drzwi,opadłam na łóżko, było miękkie więc mój nos był cały i krzyknęłam w poduszkę. Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej, ale jeszcze się nie skończył może coś się jeszcze zdąży wydarzyć ? Coś co odmieniłoby moje życie ?
Z rozmyśleń wyrwał mnie odgłos otwierających się drzwi.
-Chcę być sama,proszę zostawcie mnie.-powiedziałam, nadal mając głowę w poduszce.
-Jeśli chcesz...-usłyszałam zrezygnowany głos Styles'a i ten sam dźwięk...tyle że to był dźwięk zamykających się drzwi.
-Nie, Harry..zostań...-chyba jeszcze zdołał usłyszeć mój głos , bo usłyszałam kroki zmierzające do mojego pokoju, uchyliły się , ktoś do nich wszedł i mocno mnie przytulił mówiąc
-Będzie dobrze mała-ten zapach rozpoznałabym wszędzie , to jego zapach czuje teraz w każdej wolnej chwili , i to jego zapach chcę czuć przez resztę życia.
-Harry...nic nie będzie dobrze, wcześniej myślałam że wszystko zaczyna się układać, ale teraz wszystko zaczyna się sypać i będzie jeszcze gorzej.Jak na razie za stróża mam tylko ciemność i strach.-
Strach...czy to właściwy moment aby poruszyć temat o przyszłości. Boję się jego reakcji...Boję się przyszłości.
-Będzie dobrze -uwielbiam gdy to robi, uwielbiam gdy daje mi poczucie bezpieczeństwa przytulając mnie,całując w czubek głowy.On chyba sobie nie zdaje sprawy ile to dla mnie znaczy. Tak bardzo chciałabym mu powiedzieć o moich uczuciach którymi go darzę. Ale boję się jego reakcji . Jeżeli mnie odrzuci , przestane dla niego istnieć ?Postanowiłam że z tym zaczekam... Nie mogłabym narazić naszej przyjaźni. Nie mogłabym go stracić, nie dałabym sobie rady bez niego.
-Ja muszę lecieć, bądź gotowa na 21:00.Okej ? Przyjdę po Ciebie , ubierz się cieplej, choć słyszałem że dzisiejsza noc ma być ciepłą.
-Harry, dla mnie będzie ciepłą i niezapomnianą.-przytuliłam chłopaka i pozwoliłam mu na zniknięcie z mojego pola widzenia.
-WŁĄCZ-
Wieczór, godzina 20:30.
Wzięłam prysznic,wysuszyłam i wyprostowałam dokładnie włosy.Pomalowałam paznokcie i zrobiłam lekki makijaż.Teraz tylko pytanie. Co na siebie założyć?
Jednak zdecydowałam się na ten zestaw:
Jeszcze dobrać jakieś dodatki i mogę uznać że jestem gotowa. Uh...skończyłam w porę bo akurat dźwięk dzwonka do drzwi rozbrzmiał w każdym zakamarku domu.Ale ta moja ciekawość...co on mógłby wymyślić? Sprawi że ten dzień jednak będzie tym dniem jednym z lepszych , czy może spotka mnie rozczarowanie ? Jednak góruje ta pierwsza opcja. Jejku już nie mogę się doczekać.Zeszłam wolnym krokiem na dół.
-No to jak gotowa ?-zapytał wyłaniając się zza wejściowych drzwi.
-Jeśli uważasz że wyglądam dobrze to możemy wychodzić.-powiedziałam posyłając mu uśmiech.
-Wyglądasz prześlicznie, kotku...-jejku mówiłam mu już że ma tak do mnie nie mówić, nie wiem czy mi się wydaje , czy nie ale był zestresowany.
-Harry...-zaczęłam spokojnym tonem-DO CHOLERY ILE RAZY MAM CI MÓWIĆ ŻE NIE LUBIE JAK TAK DO MNIE MÓWISZ !!!
-Dobra, już dobra..to wychodzimy ?-zapytał, przeczesując palcami te swoje gęste loki.
-No wychodzimy, wychodzimy.
Było ciemno, ale i tak lampy oświetlały drogę, po której szliśmy. nagle Harry złapał moją rękę i weszliśmy do budynku. Nie pytałam o nic, choć na język cisnęło mi się tysiące a może i nawet miliony pytań.Ale nic nie pytałam, i jemu to było chyba na rękę.Wchodziliśmy coraz wyżej, nadal trzymał mnie za rękę.Stanęliśmy...
Zostawił mnie na środku pomieszczenia w którym panował półmrok, podszedł do jednego z okien i otworzył na oścież, wrócił do mnie przysunął się bliżej mnie, nasze twarze prawie się stykały...
-Jaa...chciałem naprawić-zaczął niepewnie.
-Ale Harry...-nie dokończyłam.
-Nie przerywaj mi proszę-poiedział smutnym tonem- Ja muszę to wkońcu powiedzieć, wiem to nie jest najlepszy moment, bo x factor ...ale ja dłóżej tak nie wytrzymam.
-Ale..
-Ja...
-Harry....o co ci chodzi ?-zapytałam zdezorientowana całą tą sytuacją.
On nic nie odpowiedział tylko złapał moją dłoń w swoją , większą od mojej i zaprowadził mnie do okna,to co tam zobaczyłam, nie powiem, bardzo się ucieszyłam, ale on się naprawdę postarał i świadomość że to wszystko dla mnie...Spojrzałam jeszcze raz w oczy loczka ale nadal nic nie mówił tylko wpatrywał się we mnie jak zaczarowany.Ale ja skupiłam wzrok na widok za oknem.Na trawie...hmmm.. to była trawa czy raczej ziemia ? Dokładnie nie widziałam gdyż było ciemno. Były poukładane świeczki tworząc napis I LOVE YOU. Wyznał mi miłość i to w jaki piękny sposób...Ten dzień bez wątpienia jest najlepszym dniem w moim życiu...Odmienił moje życie...
-Harry, ja nie mam pojęcia co powiedzieć...-jejku...kompletnie odebrało mi mowę.
-Ja...wiedziałem że to był zły pomysł.. ja zrozumiem jeśli tego nie odwzajemniasz.. ale proszę, ocalmy to co zbudowaliśmy. Mega ja ...-nie zdążył dokończyć ponieważ uciszyłam go pocałunkiem. To byl pocałunek zdecydowanie najlepszy w moim życiu.Powoli zaczęło brakowc mi powietrza więc sie od niego odunęłam.
-Wow...-tylko na tyle go było stać?
-Obiecaj mi coś...
-Ale..
-Obiecaj że nigdy mnie nie zostawisz...przetrwamy x factor bez siebie.. jaakoś musimy , ale po x factorze chcę abyś mógł spełniać soje marzenia dalej.. ale chce też mieć Cie przy sobie .. obiecaj mi to że nigdy mnie nie zostawisz, nigdy nie zapomnij...
-Nie zapomnę ...-po wypowiedzeniu znów mogłam poczuć jego smak ale to przez dosłownie parę sekund, po chwili oderwaliśmy się od siebie i przytulił mnie do siebie...czułam ciepło jego ciała na moim ciele...czułam się bezpieczna....I CHCĘ ABY TO UCZUCIE TRWAŁO WIECZNIE...
*************************************************************************************************
Dziękuję za wszystko !!! <3
Dziękuję za szczerą opinię.
I jak rozdział ?
Był nudny wiem...
KOCHAM !!!
Gosia <3
Weszłam wgłąb salonu i popatrzyłam na niego .
-Hej córeczko !-przywitał mnie uśmiechając się, i wstał z sofy ale ja się cofłam o krok w tył.
-Cześć-odpowiedziałam groźnym tonem.
Pogadaliśmy chwilkę, ale to nie była rozmowa jak dawniej. W pewnym momencie gdy rozmawialiśmy o szkole do pomieszczenia weszła mama i usiadła obok mnie przez co siedziałam pomiędzy nimi.
-Musimy Ci o czymś powiedzieć...-powiedział tata, widać było po jego minie że czymś się denerwuje.
-O co chodzi ?-zapytałam podejrzliwie patrząc to na mamę to na tatę.Nie odzywali się , więc wstałam i stanęłam na przeciwko nich.
-Ja Cię przepraszam córeczko, za to że się nie odzywałem przez tak długi czas, robiłem to dla was...-miał coś jeszcze powiedzieć ale mu przerwałam .
-Czy ty siebie słyszysz?!-zapytałam podniesionym głosem, przez co wprawiłam ojca w zakłopotanie- Nie odzywałeś się, nie pisałeś przez trzy miesiące !!!! I ROBIŁEŚ TO WSZYTKO DLA NAS ?-zapytałam ze łzami w oczach.
-Megan wysłuchaj ojca, proszę..-powiedziała mama ,błagalnym tonem.
-Nie mam zamiaru go słuchać ,mamo...pieniądze i praca to nie wszystko-zwróciłam się do mamy,już całkiem się rozklejając-Gdzie Harry ?
-Megan...Ja...-nie wiedziała co powiedzieć-wysłuchaj ojca-poprosiła jeszcze raz
-Gdzie Harry ?!-zapytałam ponownie z podniesionym głosem.
-Ale...ah...jest u Josha, bawią się.
-Dziękuję ! Naprawdę dziękuję !!! Myślałam że chodziarz dzisiaj dacie mi święty spokój, ale jak widzę dla was to nic nie znaczy...-powiedziałam, przezierając rękawem łzy -dziękuję...
Ruszyłam do swojego pokoju, miałam ochotę przytulić się do Harry'ego ,ale nie chciałam popsuć Joshowi dnia, w końcu zawsze prosił mnie abym zaprosiła Harry'ego, to teraz niech się nim nacieszy, niedługo x factor już nie będziemy się widywać codziennie , zostanie nam tylko telefon...
Gdy przekroczyłam próg swojego pokoju , zamknęłam za sobą drzwi,opadłam na łóżko, było miękkie więc mój nos był cały i krzyknęłam w poduszkę. Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej, ale jeszcze się nie skończył może coś się jeszcze zdąży wydarzyć ? Coś co odmieniłoby moje życie ?
Z rozmyśleń wyrwał mnie odgłos otwierających się drzwi.
-Chcę być sama,proszę zostawcie mnie.-powiedziałam, nadal mając głowę w poduszce.
-Jeśli chcesz...-usłyszałam zrezygnowany głos Styles'a i ten sam dźwięk...tyle że to był dźwięk zamykających się drzwi.
-Nie, Harry..zostań...-chyba jeszcze zdołał usłyszeć mój głos , bo usłyszałam kroki zmierzające do mojego pokoju, uchyliły się , ktoś do nich wszedł i mocno mnie przytulił mówiąc
-Będzie dobrze mała-ten zapach rozpoznałabym wszędzie , to jego zapach czuje teraz w każdej wolnej chwili , i to jego zapach chcę czuć przez resztę życia.
-Harry...nic nie będzie dobrze, wcześniej myślałam że wszystko zaczyna się układać, ale teraz wszystko zaczyna się sypać i będzie jeszcze gorzej.Jak na razie za stróża mam tylko ciemność i strach.-
Strach...czy to właściwy moment aby poruszyć temat o przyszłości. Boję się jego reakcji...Boję się przyszłości.
-Będzie dobrze -uwielbiam gdy to robi, uwielbiam gdy daje mi poczucie bezpieczeństwa przytulając mnie,całując w czubek głowy.On chyba sobie nie zdaje sprawy ile to dla mnie znaczy. Tak bardzo chciałabym mu powiedzieć o moich uczuciach którymi go darzę. Ale boję się jego reakcji . Jeżeli mnie odrzuci , przestane dla niego istnieć ?Postanowiłam że z tym zaczekam... Nie mogłabym narazić naszej przyjaźni. Nie mogłabym go stracić, nie dałabym sobie rady bez niego.
-Ja muszę lecieć, bądź gotowa na 21:00.Okej ? Przyjdę po Ciebie , ubierz się cieplej, choć słyszałem że dzisiejsza noc ma być ciepłą.
-Harry, dla mnie będzie ciepłą i niezapomnianą.-przytuliłam chłopaka i pozwoliłam mu na zniknięcie z mojego pola widzenia.
-WŁĄCZ-
Wieczór, godzina 20:30.
Wzięłam prysznic,wysuszyłam i wyprostowałam dokładnie włosy.Pomalowałam paznokcie i zrobiłam lekki makijaż.Teraz tylko pytanie. Co na siebie założyć?
Jednak zdecydowałam się na ten zestaw:
Jeszcze dobrać jakieś dodatki i mogę uznać że jestem gotowa. Uh...skończyłam w porę bo akurat dźwięk dzwonka do drzwi rozbrzmiał w każdym zakamarku domu.Ale ta moja ciekawość...co on mógłby wymyślić? Sprawi że ten dzień jednak będzie tym dniem jednym z lepszych , czy może spotka mnie rozczarowanie ? Jednak góruje ta pierwsza opcja. Jejku już nie mogę się doczekać.Zeszłam wolnym krokiem na dół.
-No to jak gotowa ?-zapytał wyłaniając się zza wejściowych drzwi.
-Jeśli uważasz że wyglądam dobrze to możemy wychodzić.-powiedziałam posyłając mu uśmiech.
-Wyglądasz prześlicznie, kotku...-jejku mówiłam mu już że ma tak do mnie nie mówić, nie wiem czy mi się wydaje , czy nie ale był zestresowany.
-Harry...-zaczęłam spokojnym tonem-DO CHOLERY ILE RAZY MAM CI MÓWIĆ ŻE NIE LUBIE JAK TAK DO MNIE MÓWISZ !!!
-Dobra, już dobra..to wychodzimy ?-zapytał, przeczesując palcami te swoje gęste loki.
-No wychodzimy, wychodzimy.
Było ciemno, ale i tak lampy oświetlały drogę, po której szliśmy. nagle Harry złapał moją rękę i weszliśmy do budynku. Nie pytałam o nic, choć na język cisnęło mi się tysiące a może i nawet miliony pytań.Ale nic nie pytałam, i jemu to było chyba na rękę.Wchodziliśmy coraz wyżej, nadal trzymał mnie za rękę.Stanęliśmy...
Zostawił mnie na środku pomieszczenia w którym panował półmrok, podszedł do jednego z okien i otworzył na oścież, wrócił do mnie przysunął się bliżej mnie, nasze twarze prawie się stykały...
-Jaa...chciałem naprawić-zaczął niepewnie.
-Ale Harry...-nie dokończyłam.
-Nie przerywaj mi proszę-poiedział smutnym tonem- Ja muszę to wkońcu powiedzieć, wiem to nie jest najlepszy moment, bo x factor ...ale ja dłóżej tak nie wytrzymam.
-Ale..
-Ja...
-Harry....o co ci chodzi ?-zapytałam zdezorientowana całą tą sytuacją.
On nic nie odpowiedział tylko złapał moją dłoń w swoją , większą od mojej i zaprowadził mnie do okna,to co tam zobaczyłam, nie powiem, bardzo się ucieszyłam, ale on się naprawdę postarał i świadomość że to wszystko dla mnie...Spojrzałam jeszcze raz w oczy loczka ale nadal nic nie mówił tylko wpatrywał się we mnie jak zaczarowany.Ale ja skupiłam wzrok na widok za oknem.Na trawie...hmmm.. to była trawa czy raczej ziemia ? Dokładnie nie widziałam gdyż było ciemno. Były poukładane świeczki tworząc napis I LOVE YOU. Wyznał mi miłość i to w jaki piękny sposób...Ten dzień bez wątpienia jest najlepszym dniem w moim życiu...Odmienił moje życie...
-Harry, ja nie mam pojęcia co powiedzieć...-jejku...kompletnie odebrało mi mowę.
-Ja...wiedziałem że to był zły pomysł.. ja zrozumiem jeśli tego nie odwzajemniasz.. ale proszę, ocalmy to co zbudowaliśmy. Mega ja ...-nie zdążył dokończyć ponieważ uciszyłam go pocałunkiem. To byl pocałunek zdecydowanie najlepszy w moim życiu.Powoli zaczęło brakowc mi powietrza więc sie od niego odunęłam.
-Wow...-tylko na tyle go było stać?
-Obiecaj mi coś...
-Ale..
-Obiecaj że nigdy mnie nie zostawisz...przetrwamy x factor bez siebie.. jaakoś musimy , ale po x factorze chcę abyś mógł spełniać soje marzenia dalej.. ale chce też mieć Cie przy sobie .. obiecaj mi to że nigdy mnie nie zostawisz, nigdy nie zapomnij...
-Nie zapomnę ...-po wypowiedzeniu znów mogłam poczuć jego smak ale to przez dosłownie parę sekund, po chwili oderwaliśmy się od siebie i przytulił mnie do siebie...czułam ciepło jego ciała na moim ciele...czułam się bezpieczna....I CHCĘ ABY TO UCZUCIE TRWAŁO WIECZNIE...
*************************************************************************************************
Dziękuję za wszystko !!! <3
Dziękuję za szczerą opinię.
I jak rozdział ?
Był nudny wiem...
KOCHAM !!!
Gosia <3
piątek, 22 marca 2013
Rozdział XIII
Następny dzień
Z perspektywy Megan
Ten dzień zapowiadał się bardzo dobrze.Gdy rano usłyszałam wiadomość że w końcu mogę opuścić ten budynek , sprawiała że uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Leżąc tak z zamkniętymi oczami próbowałam wyobrazić sobie jak będzie wyglądać mój powrót do domu.Zrobią jakieś przyjęcie ? Aaa...może po prostu otworzę drzwi powiedzą''Oh jak dobrze że jesteś'' i tyle będzie z przywitania. Ale nawet wolę tą drugą opcję , nie chciałabym jeszcze uczestniczyć , przynajmniej nie teraz , uczestniczyć w jakiś imprezach , przyjęciach itp.Z rozmyśleń wyrwał mnie dotyk..a raczej pocałunek na głowie. Otworzyłam niepewnie oczy, nie wiedząc kogo mogę się spodziewać .
-Przepraszam , przepraszam, przepraszam...-powiedział loczek ze smutkiem w głosie , przez co też się zasmuciłam.
-Ale Harry , może najpierw to ''Hej'' usiądź i nie masz za co przepraszać.-Chłopak spełnił moje polecenie, i zaczął mówić jaki to on jest zły , jaki z niego nie dobry przyjaciel.Próbowałam dalej się dowiedzieć o co mu chodzi ale nadal wałkował jaki on jest zły.Dopiero mój krzyk pomógł mi go uciszyć.
-Harry ! NIE -i tu zaczęłam już normalnym tonem , bo gdy krzyczałam aż Viki się przebudziła-nie jesteś zły..wręcz przeciwnie, dziękuję Ci za to że przychodzisz...że się mną opiekujesz , jak starszy brat .-na te słowa on spuścił głowę i uśmiechnął się pod nosem , lecz po przemyśleniach podniósł swój wzrok na moje oczy i wyraźnie się zasmucił.
-Czyli że...traktujesz mnie jak brata ?-czyżby w jego oczach pojawiły sie łzy ?
-Nie Harry, ja traktuję Cię jak przyjaciela-choć przyznam, dla mnie był kimś więcej niż przyjacielem..
Po moich słowach on wstał podszedł do mnie i wtulił się we mnie... Oj mogłabym w takiej pozycji trwać wieki.Było mi bardzo przyjemnie.I czułam się bezpiecznie...gdy mnie dotyka , przytula moje ogarnia mnie wspaniałe uczucie, nie do opisania.
-A teraz powiesz mi w końcu dlaczego mnie przepraszałeś ?-powiedziałam odsuwając się troszkę od niego , ale nadal byliśmy blisko siebie.
-Wczoraj nie dałem rady do Ciebie przyjść ...-powiedział z wyrzutami .
-No ale przecież nic się nie stało, Harry uśmiechnij się -posłałam mu uśmiech..
-Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział poruszając zabawnie brawiami.
-Ymm...mam się bać ?-zapytałam ale bardziej stwierdziłam.
-Raczej nie...choć, sama zobaczysz...dziś...w nocy...-ehem.. w nocy .. mam dziwne skojarzenia , ale dobra , Co on do cholery wymyślił ?
Rozmawialiśmy chwilkę aż do sali wszedł lekarz , poprosił Harry'ego aby wyszedł a w między czasie on i pielęgniarki zrobią mi badania i stwierdzą czy mogę zacząć się pakować czy muszę jeszcze prę dni zostać .. osobiście wolałam iść do domu .. ale szkoda by mi było zostawiać Viki,
Po skończonych badaniach , Harry pojawił się w sali a od lekarzy dowiedziałam się że mogę zacząć się pakować , ucieszyłam się , lecz gdy popatrzyłam na minę Viki od razu posmutniałam. Podeszłam do niej i przytuliłam ją najmocniej jak tylko umiałam i na ile pozwoliły mi moje siły.
-Ja cię nie zostawię , pamiętaj...będę przychodzić...
-Meg...nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna , dziękuję za wszystko -w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.mam tak że jak ktoś płacze przy mnie , mi też od razu chce się płakac , przez co płakałam bardziej niż ona.
Postanowiłam że nie mam na o czekac i czas wracać do domu. Spakowana i ubrana w to :
pożegnałam się z Viki , oczywiście nie obyło się bez podziękowań za wszystko i mówienia że wszystko będzie dobrze...I tutaj nie kłamałam mówiąc że wszystko będzie dobrze , czułam to całą sobą że wszystko się ułoży i będzie z każdym dniem coraz lepiej.Ruszyłam w stronę wyjścia , oczywiście towarzyszył mi loczek.Byłam mu wdzięczna, to on się mną opiekuje i to on był przy mnie , teraz tez jest i mam nadzieje że będzie zawsze . Bo teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego.Wsiedliśmy do auta mojej mamy , nie ukrywam błam zdziwiona że postanowiła ie pofatygować i przywieźć mnie do domu., Harry wpakował moją torbę i odjechaliśmy. Nie dawała mi spokoju jedna sprawa, o co chodziło Harry'emu , gdy mówił że w nocy coś się wydarzy? Troszkę się bałam, a jeśli to będzie...eh nie z pewnością nie...mam dopiero szesnaście lat...Umm a jak powie mi znów że nie chce być moim przyjacielem, ja w tedy, już kompletnie się załamie , boję się tej chwili, wolę aby w ogóle nie nadeszła...
Gdy tak siedziałam w aucie , patrząc na mijające budynki z rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej mamy
-Megan...czy ty w ogóle jesteś w tym aucie ? -zapytała śmiejąc się .
-tak , tak -odpowiedziałam pospiesznie-tylko..tak jakoś myślę .
-To tyle nie myśl-stwierdziła-Josh ma dla ciebie niespodziankę-powiedziała obracając się do mnie.
-Mamo patrz na drogę !!-krzyknęłam przez co o mało nie zderzylibyśmy się z wyprzedzającym nas samochodem ,eh...ciekawe co Josh wymyśli, dziś jest jakiś nienormalny dzień.. zamiast cieszyć się że wyszłam ze szpitala ja umieram z ciekawości co chłopaki kombinują...
Gdy weszłam do domu , przywitał mnie krzyk tego małego potwora. Z resztą jak zawsze, ten krzyk towarzyszy mu zawsze gdy wracam do domu. Ale teraz to nie był krzyk złości czy może smutku.Ale to był krzyk radości,mały podbiegł do mnie przytulając mnie z całej siły. Ale zastanawiało mnie jedno.. z kim był Josh gdy mama była po mnie i Haarry'ego ? Jest za mały by zostawiać go samego , mama by go raczej nigdy nie zostawiła samego więc w domu musiał ktoś być ciekawa ruszyłam na przeciw siebie.Gdy weszłam do największego pomieszczenia w tym domu (salon ) znałam już odpowiedź na tą zagadkę.Musze przyznać ale nie bardzo podobał mi się fakt że właśnie teraz w moim salonie, na mojej kanapie siedzi ...
*********************************************************************************
Hej , Co tam u was ciekawego ?
Oj...coraz gorzej idzie mi pisanie :( Ale nie przestaję.
Zaczynam pisać nowego bloga , niebawem pojawi się prolog .
Proszę was komentujcie , bo chcę wiedzieć czy ktoś w ogóle to czyta :(
I oczywiście napiszcie w kom. co mam poprawić jeśli coś jest źle .
Dla Klaudii,Wiki,Alicji, Kasi , Moniki <3
Kocham was
Gosia <3
Moje GG :46638424
Z perspektywy Megan
Ten dzień zapowiadał się bardzo dobrze.Gdy rano usłyszałam wiadomość że w końcu mogę opuścić ten budynek , sprawiała że uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Leżąc tak z zamkniętymi oczami próbowałam wyobrazić sobie jak będzie wyglądać mój powrót do domu.Zrobią jakieś przyjęcie ? Aaa...może po prostu otworzę drzwi powiedzą''Oh jak dobrze że jesteś'' i tyle będzie z przywitania. Ale nawet wolę tą drugą opcję , nie chciałabym jeszcze uczestniczyć , przynajmniej nie teraz , uczestniczyć w jakiś imprezach , przyjęciach itp.Z rozmyśleń wyrwał mnie dotyk..a raczej pocałunek na głowie. Otworzyłam niepewnie oczy, nie wiedząc kogo mogę się spodziewać .
-Przepraszam , przepraszam, przepraszam...-powiedział loczek ze smutkiem w głosie , przez co też się zasmuciłam.
-Ale Harry , może najpierw to ''Hej'' usiądź i nie masz za co przepraszać.-Chłopak spełnił moje polecenie, i zaczął mówić jaki to on jest zły , jaki z niego nie dobry przyjaciel.Próbowałam dalej się dowiedzieć o co mu chodzi ale nadal wałkował jaki on jest zły.Dopiero mój krzyk pomógł mi go uciszyć.
-Harry ! NIE -i tu zaczęłam już normalnym tonem , bo gdy krzyczałam aż Viki się przebudziła-nie jesteś zły..wręcz przeciwnie, dziękuję Ci za to że przychodzisz...że się mną opiekujesz , jak starszy brat .-na te słowa on spuścił głowę i uśmiechnął się pod nosem , lecz po przemyśleniach podniósł swój wzrok na moje oczy i wyraźnie się zasmucił.
-Czyli że...traktujesz mnie jak brata ?-czyżby w jego oczach pojawiły sie łzy ?
-Nie Harry, ja traktuję Cię jak przyjaciela-choć przyznam, dla mnie był kimś więcej niż przyjacielem..
Po moich słowach on wstał podszedł do mnie i wtulił się we mnie... Oj mogłabym w takiej pozycji trwać wieki.Było mi bardzo przyjemnie.I czułam się bezpiecznie...gdy mnie dotyka , przytula moje ogarnia mnie wspaniałe uczucie, nie do opisania.
-A teraz powiesz mi w końcu dlaczego mnie przepraszałeś ?-powiedziałam odsuwając się troszkę od niego , ale nadal byliśmy blisko siebie.
-Wczoraj nie dałem rady do Ciebie przyjść ...-powiedział z wyrzutami .
-No ale przecież nic się nie stało, Harry uśmiechnij się -posłałam mu uśmiech..
-Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział poruszając zabawnie brawiami.
-Ymm...mam się bać ?-zapytałam ale bardziej stwierdziłam.
-Raczej nie...choć, sama zobaczysz...dziś...w nocy...-ehem.. w nocy .. mam dziwne skojarzenia , ale dobra , Co on do cholery wymyślił ?
Rozmawialiśmy chwilkę aż do sali wszedł lekarz , poprosił Harry'ego aby wyszedł a w między czasie on i pielęgniarki zrobią mi badania i stwierdzą czy mogę zacząć się pakować czy muszę jeszcze prę dni zostać .. osobiście wolałam iść do domu .. ale szkoda by mi było zostawiać Viki,
Po skończonych badaniach , Harry pojawił się w sali a od lekarzy dowiedziałam się że mogę zacząć się pakować , ucieszyłam się , lecz gdy popatrzyłam na minę Viki od razu posmutniałam. Podeszłam do niej i przytuliłam ją najmocniej jak tylko umiałam i na ile pozwoliły mi moje siły.
-Ja cię nie zostawię , pamiętaj...będę przychodzić...
-Meg...nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna , dziękuję za wszystko -w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.mam tak że jak ktoś płacze przy mnie , mi też od razu chce się płakac , przez co płakałam bardziej niż ona.
Postanowiłam że nie mam na o czekac i czas wracać do domu. Spakowana i ubrana w to :
pożegnałam się z Viki , oczywiście nie obyło się bez podziękowań za wszystko i mówienia że wszystko będzie dobrze...I tutaj nie kłamałam mówiąc że wszystko będzie dobrze , czułam to całą sobą że wszystko się ułoży i będzie z każdym dniem coraz lepiej.Ruszyłam w stronę wyjścia , oczywiście towarzyszył mi loczek.Byłam mu wdzięczna, to on się mną opiekuje i to on był przy mnie , teraz tez jest i mam nadzieje że będzie zawsze . Bo teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego.Wsiedliśmy do auta mojej mamy , nie ukrywam błam zdziwiona że postanowiła ie pofatygować i przywieźć mnie do domu., Harry wpakował moją torbę i odjechaliśmy. Nie dawała mi spokoju jedna sprawa, o co chodziło Harry'emu , gdy mówił że w nocy coś się wydarzy? Troszkę się bałam, a jeśli to będzie...eh nie z pewnością nie...mam dopiero szesnaście lat...Umm a jak powie mi znów że nie chce być moim przyjacielem, ja w tedy, już kompletnie się załamie , boję się tej chwili, wolę aby w ogóle nie nadeszła...
Gdy tak siedziałam w aucie , patrząc na mijające budynki z rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej mamy
-Megan...czy ty w ogóle jesteś w tym aucie ? -zapytała śmiejąc się .
-tak , tak -odpowiedziałam pospiesznie-tylko..tak jakoś myślę .
-To tyle nie myśl-stwierdziła-Josh ma dla ciebie niespodziankę-powiedziała obracając się do mnie.
-Mamo patrz na drogę !!-krzyknęłam przez co o mało nie zderzylibyśmy się z wyprzedzającym nas samochodem ,eh...ciekawe co Josh wymyśli, dziś jest jakiś nienormalny dzień.. zamiast cieszyć się że wyszłam ze szpitala ja umieram z ciekawości co chłopaki kombinują...
Gdy weszłam do domu , przywitał mnie krzyk tego małego potwora. Z resztą jak zawsze, ten krzyk towarzyszy mu zawsze gdy wracam do domu. Ale teraz to nie był krzyk złości czy może smutku.Ale to był krzyk radości,mały podbiegł do mnie przytulając mnie z całej siły. Ale zastanawiało mnie jedno.. z kim był Josh gdy mama była po mnie i Haarry'ego ? Jest za mały by zostawiać go samego , mama by go raczej nigdy nie zostawiła samego więc w domu musiał ktoś być ciekawa ruszyłam na przeciw siebie.Gdy weszłam do największego pomieszczenia w tym domu (salon ) znałam już odpowiedź na tą zagadkę.Musze przyznać ale nie bardzo podobał mi się fakt że właśnie teraz w moim salonie, na mojej kanapie siedzi ...
*********************************************************************************
Hej , Co tam u was ciekawego ?
Oj...coraz gorzej idzie mi pisanie :( Ale nie przestaję.
Zaczynam pisać nowego bloga , niebawem pojawi się prolog .
Proszę was komentujcie , bo chcę wiedzieć czy ktoś w ogóle to czyta :(
I oczywiście napiszcie w kom. co mam poprawić jeśli coś jest źle .
Dla Klaudii,Wiki,Alicji, Kasi , Moniki <3
Kocham was
Gosia <3
Moje GG :46638424
czwartek, 21 marca 2013
Rozdział XII
Następny dzień , godzina 12:30
Z perspektywy Megan
Ta dziewczyna jest niesamowita , naprawdę miło się z nią gada.I ma tyle lat co ja . Ciesze się że to z nią dziele to salę , a nie z jakąś inną dziewczyną .Siedziałyśmy sobie tak na moim łóżku i gadałyśmy ,choć jedna sprawa nie dawała mi spokoju, dlaczego nikt jej tutaj nie odwiedza...tak rozumiem ,moja mama też tu nie przychodzi ale ona ma na głowie Josha i jeszcze pracę, do której musi chodzić , ponieważ pracodawca , pomimo błagań mamy , nie chciał dać jej paru dni wolnego. No cóż , niektórzy ludzie potrafią być naprawdę podli.Bałam się zadać jej to pytanie, ponieważ nie chciałam tym zadać jej ból.
-Masz wielkie szczęście -powiedziała Viki choć rozmawiałyśmy na całkiem inny temat niż moje szczęście.
-Czemu tak sądzisz ? -spytałam , posyłając jej uśmiech .
-Masz przyjaciół , chłopaka który o Ciebie dba , wczoraj naprawdę się Tobą opiekował i jeszcze ah..ten duży miś-rozmarzyła się wypowiadając słowo duży miś, co mnie troszkę rozśmieszyło.
-Po pierwsze, to owszem mam przyjaciół ale nie mam chłopaka ...a tak poza tym to ten miś to nie od niego -wytłumaczyłam uśmiechniętej dziewczynie.
-Podaj mi go ?!-rozkazała, choć nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Ale ...-zaczęłam , lecz przerwała mi .
-No miśka mi podaj...-powiedziała prostując się i czekając z wyciągniętymi rękoma na tego olbrzyma.
-Heh...masz go już.-powiedziałam szturchając ją w ramię.
-Jejku...w dzieciństwie zawsze chciałam mieć takiego ..miśka-blondynka wyraźnie posmutniała, przez co mi też się zrobiło smutno.
-No nie marudź , na pewno jakiegoś miałaś.
-Meg,nie znasz mojej przeszłości, nie wiesz co przezywałam...-odparła ze smutnym wyrazem twarzy dziewczyna.
-Chcesz o tym pogadać -zapytałam zaniepokojona.
-Nie..jakoś nie chce mi się wracać do tego wszystkiego, gdy o tym pomyślę mam ochotę znów zacząć...-i w tym momencie, przerwała...ale ja domyślałam się co chciała powiedzieć. Odruchowo spojrzałam na jej dłonie, prawa była w porządku za to lewa...na lewej można było dostrzec czerwone linie.Ona się cięła ?!
-Czy ty to robiłaś ?-spojrzałam na nią w osłupieniu.
Ona tylko milczała i skupiła swój wzrok na podłodze.Przybliżyłam się do niej i przytuliłam ją .
-Nigdy więcej tego nie rób...obiecaj mi to.-wyszeptałam jej do ucha, dziewczyna przytuliła tez mnie , i już obydwie byłyśmy przyklejone do siebie.
-Ty nie rozumiesz Meg..ja nie mam nikogo, nikogo..rozumiesz?- po wypowiedzeniu tych słów łzy spływały po jej policzkach.
-Już masz...-popatrzyła tylko na mnie ze zdziwieniem-Masz mnie...Viki może znamy się krótko, ale możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję, naprawdę nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Posłałam jej uśmiech co odwzajemniła.
-Skąd jesteś ?
-Mieszkam w domu dziecka...rodzice zostawili mnie gdy miałam 5 lat...I dlatego muszę tam zostać dopóki nie ukończę osiemnastu lat.
-naprawdę mi przykro...uwierz, ja nie wiem co mam Ci teraz powiedzieć, bo ''przykro mi'' , raczej te słowa cię nie podniosą na duchu.
-Meg, ty mnie podnosisz na duchu...
-mam pomysł !
-mam się bać !?- blondynka z przerażeniem się ode mnie odsunęła co nie ukrywam , troszkę mnie rozśmieszyło.
-Nie...raczej cieszyć..lub yy..znaczy nie wiem czy będziesz chciała, ale może będziesz chciała ... albo nie wiem.. nie wiem czy to jest dobry pomysł,, to znaczy ja bym chciała ale..
-MEG..do rzeczy !-przerwała mi Viki .
-No bo mam propozycję.
-Nom ii...
-I jak chcesz możesz u mnie zamieszkać !-powiedziałam z bananem na twarzy.
-Ale ..ja nie wiem czy to jest dobry pomysł, ja naprawdę będę tylko przeszkadzać.
-NIE BĘDZIESZ I KONIEC KROPKA !
-Ale ..ja cię nie rozumiem , poznajesz dziewczynę i proponujesz jest mieszkanie razem ?-powiedziała zaskoczona .-Nie boisz sie że cie okradnę lub coś ?
-A jesteś do tego zdolna...??-powiedziałam podejrzliwie.
-Nie , oczywiście że nie. Tylko ...dziękuję.
-Ufam Ci Viki .
-Wiem , i cię nie zawiodę , obiecuję -po tych słowach zamknęłyśmy się w szczelnym uścisku.
-Mam jeszcze jedno pytanie -delikatnie się od niej odsunęłam -Dlaczego tutaj jesteś?-spuściła wzrok, posmutniała...
Wzięła delikatnie moją lewą dłoń w swoją wręcz lodowatą dłoń i przyłożyła na tył swojej głowy.
-Z tego właśnie powodu, tu jestem....-Powiedziała szeptem.
-Czy to ...-zaczęłam niepewnie
-Tak.. to tętniak...zrobiło mi się słabo, już od jakiegoś czasu poczułam się taka...taka...jakby
-Jakby brakowało ci energii...-dokończyłam za nią
-Tak.. właśnie tak, proszę Cię o jedno, możesz to zachować dla siebie...jakoś nie mam zamiaru słyszeć :ohh jaka to ja jestem biedna ..nie chcę litości.. jak na razie wiesz o tym tylko ty.. i niech tak zostanie , proszę?
-Oczywiście nikomu nie powiem...wiesz , jak z Tobą rozmawiam .. to mam takie uczucie jakbyśmy się znały od zawsze, chyba że jesteś moją zaginioną siostrą.. emmm musiałabyś być moją bliźniaczką bo jesteśmy z jednego roku.
-No tak...którego się urodziłaś ?
-23 lutego . a ty ?
-8 lipca
Gadałyśmy, wow... ten czas szybko leci.
Wtem drzwi do sali się otwarły a w progu stanęła Claudia. Ubrana w to :
Ooo...jak miło z jej strony że postanowiła przyjść.
-Hej , nie przeszkadzam ?-zapytała widząc mnie i Viki .
-Hej , nie no co ty. siadaj.-poklepałam miejsce obok mnie.. Nie no 3 dziewczyny na łóżku...to troszkę ciężar ..haha tylko czekałam na ten moment kiedy łóżko się zawali.. ale jak widać nie jesteśmy jeszcze takie ciężkie bo jakoś się trzyma.
-No to , poznajcie się .To jest Claudia , moja przyjaciółka , też ma szesnaście lat -zwróciłam się do Viki.
-hej , miło mi -zwróciła się Claudia do Viki uśmiechając się słodko..oh tak.. Claudia ma przepiękny uśmiech, nie jedna dziewczyna chciałaby taki mieć
-Hej Viki jestem.-no to nie musiałam przedstawiać Viki, bo zrobiła to za mnie.
-No to dobra .. opowiadaj co tam w szkole -odparłam patrząc na Claudię.
-W szkole , jak to w szkole..nudy nic ciekawego.
-Aaa..to fajnie wiesz... nie wierzę w to że nic sie nie działo. GADAJ !!
-No dobra...To zabijesz mnie...choć wolałabym żeby nie... ale wygadałam ...
-Co wygadałaś ?-zaczęłam ją wypytywać .
-Dawidowie, że jesteś w szpitalu.-powiedziała , szybko i schowała twarz w dłoniach , jakby się mnie bała ... Ja tylko spojrzałam na nią jak na idiotkę , i czekałam aż się połapie że nie mam zamiaru jej uderzyć. przynajmniej nie tutaj.... Tak w szpitalu ?! Lepiej by było na pustkowiu , tam by jej nikt nie uratował.
-Wiesz ....domyśliłam się że wie od Ciebie...był u mnie .. przeprosił i przyniósł miśka...-mówiąc słowo miśka pokazałam palcem na miska którego trzymała nadal Viki.
-Ooo..jakie to słodkie ..Kiedy ślub ?-chyba ja porąbało.. że będę się z takim debilem wiązać.... gr... Nie z nim.
-Dobrze się czujesz...czy może to ''szpitalne ''powietrze tak na ciebie działa.? Bo jaak cos to lepiej idź do domu , połóż się. odpocznij.-ona tylko popatrzyła na mnie ze złością w oczach.
-Nie będę odpoczywac kiedy mam do Ciebie sprawę .
-Jaką?
-A mianowicie...oświadczam Ci iż...bo...wsumie to..
-CLAUDIA !!
-Jestem z Piotrkiem !
-Co?!
-NO TAK !
-Ale jak to ! -całej naszej rozmowie , przypatrywała sie Viki, miala minę typu WTF ? i nie dziwiłam sie jej , wyglądałyśmy jak idiotki.
Resztę dnia miło spędziłyśmy na rozmawianiu o bardzo ''inteligentnych '' rzeczach jak to my ,zauważyłam że Claudia polubiła Viki i Viki polubiła Claudię co mnie bardzo ucieszyło.Fajnie by było przyjaźnić się tak we trójkę.Bardzo szkoda mi Viki, nie chcę też mówić jej jak bardzo mi jest przykro...bo sama powiedziała że nie chce litości.Zrobię wszystko co mogę aby taka mina która jej towarzyszy w naszym towarzystwie , nigdy nie schodziła z twarzy. Gdy Viki rozmawia ze mną albo Claudią uśmiecha się...czego nie mogłam powiedzieć gdy pierwszy raz ją zobaczyłam , była smutna i taka jakby...samotna , ale teraz już nie jest oj...nie ja z Claudią oj..zajmiemy się nią hehe.W moim życiu wszystko zaczęło się jakoś układać, mój stan zdrowia się poprawił, spotkałam Viki,mam przy sobie Claudię i nie wyobrażam sobie życia bez niej...ona po prostu zna mnie jak nikt inny .Teraz też nie wyobrażam sobie życia bez mojego ''przyjaciela'' Harry'ego.Wiem że x-factor to jego marzenie... i ja dopilnuję żeby tam poszedł, nie obchodzi mnie to że on chce iść tam ze mną, ja nie śpiewam tak dobrze jak on...On po prostu musi iść do x factor..ja tego dopilnuję żeby on tam poszedł ..i na pewno wygra.. bez zwątpienia.Jest świetny w tym co robi.Tylko boję się troszkę o przyszłość, o przyszłość jego , o moją przyszłość... gdy on wygra x-factor , lub zajmie któreś miejsce, on może wyjechać robić karierę gdzieś indziej, z dala ode mnie i tego się najbardziej boję..i jeszcze fanki..bo na pewno je będzie miał. Jest taka opcja że może o mnie też zapomnieć ..znaleźć sobie dziewczynę taką na jego poziomie i żyć dalej .
***********************************************************************************
Przepraszam że taki krótki, ale jakoś mi nie idzie ostatnio :(
Następnym razem spróbuję napisać dłuższy i ciekawszy ;)
DZIĘKUJĘ :*****
Z perspektywy Megan
Ta dziewczyna jest niesamowita , naprawdę miło się z nią gada.I ma tyle lat co ja . Ciesze się że to z nią dziele to salę , a nie z jakąś inną dziewczyną .Siedziałyśmy sobie tak na moim łóżku i gadałyśmy ,choć jedna sprawa nie dawała mi spokoju, dlaczego nikt jej tutaj nie odwiedza...tak rozumiem ,moja mama też tu nie przychodzi ale ona ma na głowie Josha i jeszcze pracę, do której musi chodzić , ponieważ pracodawca , pomimo błagań mamy , nie chciał dać jej paru dni wolnego. No cóż , niektórzy ludzie potrafią być naprawdę podli.Bałam się zadać jej to pytanie, ponieważ nie chciałam tym zadać jej ból.
-Masz wielkie szczęście -powiedziała Viki choć rozmawiałyśmy na całkiem inny temat niż moje szczęście.
-Czemu tak sądzisz ? -spytałam , posyłając jej uśmiech .
-Masz przyjaciół , chłopaka który o Ciebie dba , wczoraj naprawdę się Tobą opiekował i jeszcze ah..ten duży miś-rozmarzyła się wypowiadając słowo duży miś, co mnie troszkę rozśmieszyło.
-Po pierwsze, to owszem mam przyjaciół ale nie mam chłopaka ...a tak poza tym to ten miś to nie od niego -wytłumaczyłam uśmiechniętej dziewczynie.
-Podaj mi go ?!-rozkazała, choć nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Ale ...-zaczęłam , lecz przerwała mi .
-No miśka mi podaj...-powiedziała prostując się i czekając z wyciągniętymi rękoma na tego olbrzyma.
-Heh...masz go już.-powiedziałam szturchając ją w ramię.
-Jejku...w dzieciństwie zawsze chciałam mieć takiego ..miśka-blondynka wyraźnie posmutniała, przez co mi też się zrobiło smutno.
-No nie marudź , na pewno jakiegoś miałaś.
-Meg,nie znasz mojej przeszłości, nie wiesz co przezywałam...-odparła ze smutnym wyrazem twarzy dziewczyna.
-Chcesz o tym pogadać -zapytałam zaniepokojona.
-Nie..jakoś nie chce mi się wracać do tego wszystkiego, gdy o tym pomyślę mam ochotę znów zacząć...-i w tym momencie, przerwała...ale ja domyślałam się co chciała powiedzieć. Odruchowo spojrzałam na jej dłonie, prawa była w porządku za to lewa...na lewej można było dostrzec czerwone linie.Ona się cięła ?!
-Czy ty to robiłaś ?-spojrzałam na nią w osłupieniu.
Ona tylko milczała i skupiła swój wzrok na podłodze.Przybliżyłam się do niej i przytuliłam ją .
-Nigdy więcej tego nie rób...obiecaj mi to.-wyszeptałam jej do ucha, dziewczyna przytuliła tez mnie , i już obydwie byłyśmy przyklejone do siebie.
-Ty nie rozumiesz Meg..ja nie mam nikogo, nikogo..rozumiesz?- po wypowiedzeniu tych słów łzy spływały po jej policzkach.
-Już masz...-popatrzyła tylko na mnie ze zdziwieniem-Masz mnie...Viki może znamy się krótko, ale możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję, naprawdę nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Posłałam jej uśmiech co odwzajemniła.
-Skąd jesteś ?
-Mieszkam w domu dziecka...rodzice zostawili mnie gdy miałam 5 lat...I dlatego muszę tam zostać dopóki nie ukończę osiemnastu lat.
-naprawdę mi przykro...uwierz, ja nie wiem co mam Ci teraz powiedzieć, bo ''przykro mi'' , raczej te słowa cię nie podniosą na duchu.
-Meg, ty mnie podnosisz na duchu...
-mam pomysł !
-mam się bać !?- blondynka z przerażeniem się ode mnie odsunęła co nie ukrywam , troszkę mnie rozśmieszyło.
-Nie...raczej cieszyć..lub yy..znaczy nie wiem czy będziesz chciała, ale może będziesz chciała ... albo nie wiem.. nie wiem czy to jest dobry pomysł,, to znaczy ja bym chciała ale..
-MEG..do rzeczy !-przerwała mi Viki .
-No bo mam propozycję.
-Nom ii...
-I jak chcesz możesz u mnie zamieszkać !-powiedziałam z bananem na twarzy.
-Ale ..ja nie wiem czy to jest dobry pomysł, ja naprawdę będę tylko przeszkadzać.
-NIE BĘDZIESZ I KONIEC KROPKA !
-Ale ..ja cię nie rozumiem , poznajesz dziewczynę i proponujesz jest mieszkanie razem ?-powiedziała zaskoczona .-Nie boisz sie że cie okradnę lub coś ?
-A jesteś do tego zdolna...??-powiedziałam podejrzliwie.
-Nie , oczywiście że nie. Tylko ...dziękuję.
-Ufam Ci Viki .
-Wiem , i cię nie zawiodę , obiecuję -po tych słowach zamknęłyśmy się w szczelnym uścisku.
-Mam jeszcze jedno pytanie -delikatnie się od niej odsunęłam -Dlaczego tutaj jesteś?-spuściła wzrok, posmutniała...
Wzięła delikatnie moją lewą dłoń w swoją wręcz lodowatą dłoń i przyłożyła na tył swojej głowy.
-Z tego właśnie powodu, tu jestem....-Powiedziała szeptem.
-Czy to ...-zaczęłam niepewnie
-Tak.. to tętniak...zrobiło mi się słabo, już od jakiegoś czasu poczułam się taka...taka...jakby
-Jakby brakowało ci energii...-dokończyłam za nią
-Tak.. właśnie tak, proszę Cię o jedno, możesz to zachować dla siebie...jakoś nie mam zamiaru słyszeć :ohh jaka to ja jestem biedna ..nie chcę litości.. jak na razie wiesz o tym tylko ty.. i niech tak zostanie , proszę?
-Oczywiście nikomu nie powiem...wiesz , jak z Tobą rozmawiam .. to mam takie uczucie jakbyśmy się znały od zawsze, chyba że jesteś moją zaginioną siostrą.. emmm musiałabyś być moją bliźniaczką bo jesteśmy z jednego roku.
-No tak...którego się urodziłaś ?
-23 lutego . a ty ?
-8 lipca
Gadałyśmy, wow... ten czas szybko leci.
Wtem drzwi do sali się otwarły a w progu stanęła Claudia. Ubrana w to :
Ooo...jak miło z jej strony że postanowiła przyjść.
-Hej , nie przeszkadzam ?-zapytała widząc mnie i Viki .
-Hej , nie no co ty. siadaj.-poklepałam miejsce obok mnie.. Nie no 3 dziewczyny na łóżku...to troszkę ciężar ..haha tylko czekałam na ten moment kiedy łóżko się zawali.. ale jak widać nie jesteśmy jeszcze takie ciężkie bo jakoś się trzyma.
-No to , poznajcie się .To jest Claudia , moja przyjaciółka , też ma szesnaście lat -zwróciłam się do Viki.
-hej , miło mi -zwróciła się Claudia do Viki uśmiechając się słodko..oh tak.. Claudia ma przepiękny uśmiech, nie jedna dziewczyna chciałaby taki mieć
-Hej Viki jestem.-no to nie musiałam przedstawiać Viki, bo zrobiła to za mnie.
-No to dobra .. opowiadaj co tam w szkole -odparłam patrząc na Claudię.
-W szkole , jak to w szkole..nudy nic ciekawego.
-Aaa..to fajnie wiesz... nie wierzę w to że nic sie nie działo. GADAJ !!
-No dobra...To zabijesz mnie...choć wolałabym żeby nie... ale wygadałam ...
-Co wygadałaś ?-zaczęłam ją wypytywać .
-Dawidowie, że jesteś w szpitalu.-powiedziała , szybko i schowała twarz w dłoniach , jakby się mnie bała ... Ja tylko spojrzałam na nią jak na idiotkę , i czekałam aż się połapie że nie mam zamiaru jej uderzyć. przynajmniej nie tutaj.... Tak w szpitalu ?! Lepiej by było na pustkowiu , tam by jej nikt nie uratował.
-Wiesz ....domyśliłam się że wie od Ciebie...był u mnie .. przeprosił i przyniósł miśka...-mówiąc słowo miśka pokazałam palcem na miska którego trzymała nadal Viki.
-Ooo..jakie to słodkie ..Kiedy ślub ?-chyba ja porąbało.. że będę się z takim debilem wiązać.... gr... Nie z nim.
-Dobrze się czujesz...czy może to ''szpitalne ''powietrze tak na ciebie działa.? Bo jaak cos to lepiej idź do domu , połóż się. odpocznij.-ona tylko popatrzyła na mnie ze złością w oczach.
-Nie będę odpoczywac kiedy mam do Ciebie sprawę .
-Jaką?
-A mianowicie...oświadczam Ci iż...bo...wsumie to..
-CLAUDIA !!
-Jestem z Piotrkiem !
-Co?!
-NO TAK !
-Ale jak to ! -całej naszej rozmowie , przypatrywała sie Viki, miala minę typu WTF ? i nie dziwiłam sie jej , wyglądałyśmy jak idiotki.
Resztę dnia miło spędziłyśmy na rozmawianiu o bardzo ''inteligentnych '' rzeczach jak to my ,zauważyłam że Claudia polubiła Viki i Viki polubiła Claudię co mnie bardzo ucieszyło.Fajnie by było przyjaźnić się tak we trójkę.Bardzo szkoda mi Viki, nie chcę też mówić jej jak bardzo mi jest przykro...bo sama powiedziała że nie chce litości.Zrobię wszystko co mogę aby taka mina która jej towarzyszy w naszym towarzystwie , nigdy nie schodziła z twarzy. Gdy Viki rozmawia ze mną albo Claudią uśmiecha się...czego nie mogłam powiedzieć gdy pierwszy raz ją zobaczyłam , była smutna i taka jakby...samotna , ale teraz już nie jest oj...nie ja z Claudią oj..zajmiemy się nią hehe.W moim życiu wszystko zaczęło się jakoś układać, mój stan zdrowia się poprawił, spotkałam Viki,mam przy sobie Claudię i nie wyobrażam sobie życia bez niej...ona po prostu zna mnie jak nikt inny .Teraz też nie wyobrażam sobie życia bez mojego ''przyjaciela'' Harry'ego.Wiem że x-factor to jego marzenie... i ja dopilnuję żeby tam poszedł, nie obchodzi mnie to że on chce iść tam ze mną, ja nie śpiewam tak dobrze jak on...On po prostu musi iść do x factor..ja tego dopilnuję żeby on tam poszedł ..i na pewno wygra.. bez zwątpienia.Jest świetny w tym co robi.Tylko boję się troszkę o przyszłość, o przyszłość jego , o moją przyszłość... gdy on wygra x-factor , lub zajmie któreś miejsce, on może wyjechać robić karierę gdzieś indziej, z dala ode mnie i tego się najbardziej boję..i jeszcze fanki..bo na pewno je będzie miał. Jest taka opcja że może o mnie też zapomnieć ..znaleźć sobie dziewczynę taką na jego poziomie i żyć dalej .
***********************************************************************************
Przepraszam że taki krótki, ale jakoś mi nie idzie ostatnio :(
Następnym razem spróbuję napisać dłuższy i ciekawszy ;)
DZIĘKUJĘ :*****
Gosia <3
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział XI
Samotność...Jak Ci ludzie tutaj wytrzymują.Jestem tu dopiero dzień, a czuję jakbym spędziła w tym pomieszczeniu wieki. To uczucie jest nie do zniesienia. Harry miał przyjść po dwóch godzinach, ale go nie ma...no ale przecież ma swoje życie, swoje własne problemy, i ma jeszcze przejmować się moimi ? Dzwoniłam do mamy, dzwoniłam do Claudii.Obiecała że przyjdzie,choć wątpię żeby zostawiła tego całego Piotrka i szkołę i tak po prostu przyszła odwiedzić przyjaciółkę w szpitalu. Czasami wydaje mi się że mnie olewa, jejku...Co ja gadam?!
Przecież to moja wina, zachciało mi się przyjaźni z Harrym, ale przecież mam przyjaciółkę...właściwie to nie jesteśmy spokrewnione ale traktuje ją jak siostrę, czuję że ona mnie rozumie jak nikt inny. Czasami wydaje mi się że ona zna mnie bardziej niż ja samą siebie .. co jest nieprawdopodobne...bardziej nierealne. Ale takie mam odczucie.
Drzwi do sali się otworzyły ,a w progu stanął KTOŚ,trzymając dużego miśka przed sobą przez co nie mogłam zobaczyć twarzy tego KTOSIA.
-mogę?-zapytał męski głos...wydawał mi się znajomy,ale kto o tej porze mógł przyjść. Wiem jedno, na pewno to nie mógł być Harry , jego głos rozpoznałabym wszędzie...w końcu to ten głos towarzyszy mi teraz prawie codziennie.I nie ukrywam że mi się to podoba.
-Tak...proszę -zachęciłam chłopaka by wszedł na salę, ten odsłonił twarz i w tedy zobaczyłam Dawida. Chłopak podszedł bliżej, podał mi ogromnego, kremowego miśka mówiąc przy tym ciche proszę i przepraszam. Dawid...czy on musiał przyjść akurat teraz...jest ostatnią osobą którą chciałabym teraz widzieć.Choć miło z jego strony że postanowił przyjść...tylko zastanawiam się po co ?! Pogadać?! Ciekawe o czym? Tak szczerze to ja go nawet nie znam , wiem tylko że jest aroganckim , bezczelnym ii...dobra ,oponowanie , Megan uspokój się... tylko spokojnie ...
-Nie masz za co przepraszać i dziękuję jest naprawdę śliczny i duży....-oj tak był naprawdę duży
-Mam za co... i dobrze o tym wiesz.
Chłopak spuścił głowę.Zapanowała niezręczna cisza...moment którego wręcz nienawidzę.
- Jeśli masz zamiar rozmawiać o balu , lub o tej całej akcji na sali gimnastycznej , to proszę Cię ...oszczędź. -A było tak dobrze...teraz zamiast patrzyć w jego oczy i spróbować wyczytać z nich, o co mu chodzi, choć wątpię żeby mi się to udało , skupiłam wzrok w sufit.
-Przepraszam , nie chciałem...
-TY WEŹ MNIE CZŁOWIEKU NIE PRZEPRASZAJ. !-krzyknęłam , przez co chłopak momentalnie się wyprostował a jego mina ...Hahaha... jego mina mnie rozśmieszyła , pierwszy raz go widzę wystraszonego.. nie no może drugi, pierwszy raz go widziałam gdy Claudia się na niego wydarła.. haha..
-Z czego się śmiejesz ?- powiedział i popatrzył na mnie jak na idiotkę , przez co bardziej zaczęłam się śmiać.
-Z ciebie -ledwo wypowiedziałam te słowa..-Dobra , już dobra...-próbowałam przestać sie smiać , bo to już wyglądało dziwnie....nawet bardzo dziwnie.
-Tak więc ...-zaczął lecz przerwała mu osoba w kręconych włosach wchodząca właśnie na salę. Zgadnijcie kto zawitał w progi mej jakże przytulnej ''komnaty''.Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam widząc go...ale on chyba nie był za wesoły widząc mnie...czy ja mu coś zrobiłam ?
Boję się jego reakcji...może coś zrobiłam...choć tego nie wiem...lub powiedziałam coś gdy spałam...coś... ale nie raczej nie.. bo przecierz gdy sie obudziłam zachowywał się normalnie.. Ymm..normalnie....on spał ale gdy się przebudził to zachowywał się normalnie.
-Harry czy coś się stało ?-zapytałam już nie z takim uśmiechem , ale smutkiem...Też tak macie gdy wasza ukochana osoba jest szczęśliwa to wam automatycznie poprawia się humor ? lub odwrotnie?.
Z perspektywy Harry'ego
Miałem ochotę zapytać ,sory to raczej łagodne stwierdzenie, miałem ochotę wykrzyczeć co on tutaj robi...wyrzucić go z sali, ale... nie mogłem, gdy wszedłem do sali Meg była uśmiechnieta...była z nim i przy nim była uśmiechnięta , a gdy pojawiłem się ja , ona posmutniała.Może ona w jego towarzystwie czuje się lepiej ?
-Nie ,nic się nie stało .Jak się czujesz ? Przynieść Ci coś ?-zapytałem i uśmiechnąłem się do niej.
-Uh...to dobrze. Czuję się dobrze, i mam wszystko nic mi nie musisz przynosić. -powiedziała , siadając.
-Poprawić Ci poduszkę?-zapytałem
-Jakbyś mógł...
-Nie, zaczekaj ...ja to zrobię.- wtrącił się Dawid , czy on musi sie tak do wszystkiego wpieprzać?!
-Dziękuję-powiedziała Meg posyłając uśmiech Dawidowi.Co nie powiem troszkę mnie wkurzyło.. ale przecież nie będę tu się na niego wydzierał, to by było nie fer wobec Meg. Ona niczemu nie jest winna...
-Ja już może pójdę...nie będę przeszkadzać.-zwrócił się do mnie Dawid,popatrzył na mnie tym swoim chamskim wzrokiem -Pa Meg , zdrowiej i wracaj do szkoły.-przytulił ją i wyszedł.
-No wreszcie...-Co?! Czy ja się przesłyszałem czy Meg właśnie się cieszy że Dawid wyszedł ?!
-Ty się cieszysz ?
-On był ostatnia osobą którą chciałabym widzieć...A ty chciałbyś żeby nadal zanudzał tutaj ?
-Nie no oczywiście że nie... Meg ja zaraz wracam idę do lekarzy dowiedzieć się co i jak ? Okej ?
-Okej.-już prawie miałem wychodzić kiedy usłyszaałem za sobą głos Megan.
-Harry...-Odwróciłem się w jej stronę i stanąłem w miejscu czekając aż dokończy.
-Tak ?
-Ja ...dziękuję Ci , za wszystko , za to że tu jesteś...za to że znosisz moje humorki.. ZA WSZYSTKO.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją w policzek.
-Nie dziękuj mi , kotku ^^
-Harry...mówiłam Ci już , nie mów do mnie kotku...!!!
-Jasne , kotku
Nie czekając aż znów na mnie nakrzyczy wybiegłem z sali , i udałem się do gabinetu lekarza który leczy Megan.
-O Pan Styles....
-Takkk....
-Mam dobrą wiadomość, stan zdrowia Megan się poprawił , i to bardzo dużo.
Jeszcze dziś przeniesiemy ją do ''normalnej sali'' niestety lub stety będzie dzieliła ją z pewną dziewczyną...to dziewczyna o imieniu Viki ma tętniaka...pobędzie troszkę w szpitalu na obserwacjach., a co do Megan zostanie , musimy jej zrobić jeszcze parę badań. To wszystko...
-Dziekuje bardzo . Miłego dnia..
-Miłego..-zamknąłem za sobą drzwi i ruszyłem w stronę sali w której przebywała Megan.
-Mam dla Ciebie dobre informacje. To znaczy jedna jest dobra a druga jak kto woli...
-No to mów. -powiedziala z usmiechem.
- Pierwsza rzecz moim zdaniem najważniejsza :Twój stan zdrowia się poprawił.. z czego nie wiesz jak się cieszę a drugą rzecz to taka że będziesz przeniesiona na ''normalną salę'' którą będziesz dzieliła z dziewczyną o imieniu..Yyyy jak ona miała ? Aaa.. już wiem Viki , ta dziewczyna ma na imię Viki i ma niestety tętniaka -to powiedziałem ze smutnym wyrazem twarzy.
-No ja się cieszę że będę z kimś dzieliła salę .. ale szkoda mi tej dziewczyny.
-No mi też...ale co m możemy zrobić?
parę minut później.
Z perspektywy Megan
Gdy lekarz przyszedł , domyśliłam się o co chodzi. Harry chciał zanieść mnie na salę ale mu na to nie pozwoliłam.. hmm..i tak zostałam przewieziona tam wózkiem. Gdy weszliśmy do tej ''normalnej sali'' praktycznie niczym się nie różniła od tamtej ale panował tu taki.. nastrój taki inny , kątem oka spostrzegłam dziewczynę siedzącą na łóżku (jej wygląd zamieściłam w bohaterach na samym końcu :D ) przywitałam się z nią , zapoznałyśmy się , znam ją dopiero niecałą minute ale już mogę stwierdzić że jest sympatyczną i miła osobą.
**************************************************************************************************************
I jak ? Proszę was jesli czytacie , zostawcie po sobie znak,czyli komentarz.Będę w tedy wiedziała ile osób czyta to opowiadanie. A co do opowiadania to macie jakieś zastrzeżenia ?
Jest coś nie tak ? Coś mam poprawić ?
Przepraszam że taki krótki ;) Ale jakoś nie mam weny ostatnio.Wcześniej dodawałam rozdziały codziennie , czasami się zdarzyło że dwa razy dziennie.., a teraz ? Przepraszam , postaram się powrócić do poprzedniej taktyki,czyli będą rozdziały codziennie .
Zobaczcie ------> http://rock-me-directionerka-forever.blogspot.com/
Skomentujcie, to dla niej taka motywacja.<3
Przecież to moja wina, zachciało mi się przyjaźni z Harrym, ale przecież mam przyjaciółkę...właściwie to nie jesteśmy spokrewnione ale traktuje ją jak siostrę, czuję że ona mnie rozumie jak nikt inny. Czasami wydaje mi się że ona zna mnie bardziej niż ja samą siebie .. co jest nieprawdopodobne...bardziej nierealne. Ale takie mam odczucie.
Drzwi do sali się otworzyły ,a w progu stanął KTOŚ,trzymając dużego miśka przed sobą przez co nie mogłam zobaczyć twarzy tego KTOSIA.
-mogę?-zapytał męski głos...wydawał mi się znajomy,ale kto o tej porze mógł przyjść. Wiem jedno, na pewno to nie mógł być Harry , jego głos rozpoznałabym wszędzie...w końcu to ten głos towarzyszy mi teraz prawie codziennie.I nie ukrywam że mi się to podoba.
-Tak...proszę -zachęciłam chłopaka by wszedł na salę, ten odsłonił twarz i w tedy zobaczyłam Dawida. Chłopak podszedł bliżej, podał mi ogromnego, kremowego miśka mówiąc przy tym ciche proszę i przepraszam. Dawid...czy on musiał przyjść akurat teraz...jest ostatnią osobą którą chciałabym teraz widzieć.Choć miło z jego strony że postanowił przyjść...tylko zastanawiam się po co ?! Pogadać?! Ciekawe o czym? Tak szczerze to ja go nawet nie znam , wiem tylko że jest aroganckim , bezczelnym ii...dobra ,oponowanie , Megan uspokój się... tylko spokojnie ...
-Nie masz za co przepraszać i dziękuję jest naprawdę śliczny i duży....-oj tak był naprawdę duży
-Mam za co... i dobrze o tym wiesz.
Chłopak spuścił głowę.Zapanowała niezręczna cisza...moment którego wręcz nienawidzę.
- Jeśli masz zamiar rozmawiać o balu , lub o tej całej akcji na sali gimnastycznej , to proszę Cię ...oszczędź. -A było tak dobrze...teraz zamiast patrzyć w jego oczy i spróbować wyczytać z nich, o co mu chodzi, choć wątpię żeby mi się to udało , skupiłam wzrok w sufit.
-Przepraszam , nie chciałem...
-TY WEŹ MNIE CZŁOWIEKU NIE PRZEPRASZAJ. !-krzyknęłam , przez co chłopak momentalnie się wyprostował a jego mina ...Hahaha... jego mina mnie rozśmieszyła , pierwszy raz go widzę wystraszonego.. nie no może drugi, pierwszy raz go widziałam gdy Claudia się na niego wydarła.. haha..
-Z czego się śmiejesz ?- powiedział i popatrzył na mnie jak na idiotkę , przez co bardziej zaczęłam się śmiać.
-Z ciebie -ledwo wypowiedziałam te słowa..-Dobra , już dobra...-próbowałam przestać sie smiać , bo to już wyglądało dziwnie....nawet bardzo dziwnie.
-Tak więc ...-zaczął lecz przerwała mu osoba w kręconych włosach wchodząca właśnie na salę. Zgadnijcie kto zawitał w progi mej jakże przytulnej ''komnaty''.Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam widząc go...ale on chyba nie był za wesoły widząc mnie...czy ja mu coś zrobiłam ?
Boję się jego reakcji...może coś zrobiłam...choć tego nie wiem...lub powiedziałam coś gdy spałam...coś... ale nie raczej nie.. bo przecierz gdy sie obudziłam zachowywał się normalnie.. Ymm..normalnie....on spał ale gdy się przebudził to zachowywał się normalnie.
-Harry czy coś się stało ?-zapytałam już nie z takim uśmiechem , ale smutkiem...Też tak macie gdy wasza ukochana osoba jest szczęśliwa to wam automatycznie poprawia się humor ? lub odwrotnie?.
Z perspektywy Harry'ego
Miałem ochotę zapytać ,sory to raczej łagodne stwierdzenie, miałem ochotę wykrzyczeć co on tutaj robi...wyrzucić go z sali, ale... nie mogłem, gdy wszedłem do sali Meg była uśmiechnieta...była z nim i przy nim była uśmiechnięta , a gdy pojawiłem się ja , ona posmutniała.Może ona w jego towarzystwie czuje się lepiej ?
-Nie ,nic się nie stało .Jak się czujesz ? Przynieść Ci coś ?-zapytałem i uśmiechnąłem się do niej.
-Uh...to dobrze. Czuję się dobrze, i mam wszystko nic mi nie musisz przynosić. -powiedziała , siadając.
-Poprawić Ci poduszkę?-zapytałem
-Jakbyś mógł...
-Nie, zaczekaj ...ja to zrobię.- wtrącił się Dawid , czy on musi sie tak do wszystkiego wpieprzać?!
-Dziękuję-powiedziała Meg posyłając uśmiech Dawidowi.Co nie powiem troszkę mnie wkurzyło.. ale przecież nie będę tu się na niego wydzierał, to by było nie fer wobec Meg. Ona niczemu nie jest winna...
-Ja już może pójdę...nie będę przeszkadzać.-zwrócił się do mnie Dawid,popatrzył na mnie tym swoim chamskim wzrokiem -Pa Meg , zdrowiej i wracaj do szkoły.-przytulił ją i wyszedł.
-No wreszcie...-Co?! Czy ja się przesłyszałem czy Meg właśnie się cieszy że Dawid wyszedł ?!
-Ty się cieszysz ?
-On był ostatnia osobą którą chciałabym widzieć...A ty chciałbyś żeby nadal zanudzał tutaj ?
-Nie no oczywiście że nie... Meg ja zaraz wracam idę do lekarzy dowiedzieć się co i jak ? Okej ?
-Okej.-już prawie miałem wychodzić kiedy usłyszaałem za sobą głos Megan.
-Harry...-Odwróciłem się w jej stronę i stanąłem w miejscu czekając aż dokończy.
-Tak ?
-Ja ...dziękuję Ci , za wszystko , za to że tu jesteś...za to że znosisz moje humorki.. ZA WSZYSTKO.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją w policzek.
-Nie dziękuj mi , kotku ^^
-Harry...mówiłam Ci już , nie mów do mnie kotku...!!!
-Jasne , kotku
Nie czekając aż znów na mnie nakrzyczy wybiegłem z sali , i udałem się do gabinetu lekarza który leczy Megan.
-O Pan Styles....
-Takkk....
-Mam dobrą wiadomość, stan zdrowia Megan się poprawił , i to bardzo dużo.
Jeszcze dziś przeniesiemy ją do ''normalnej sali'' niestety lub stety będzie dzieliła ją z pewną dziewczyną...to dziewczyna o imieniu Viki ma tętniaka...pobędzie troszkę w szpitalu na obserwacjach., a co do Megan zostanie , musimy jej zrobić jeszcze parę badań. To wszystko...
-Dziekuje bardzo . Miłego dnia..
-Miłego..-zamknąłem za sobą drzwi i ruszyłem w stronę sali w której przebywała Megan.
-Mam dla Ciebie dobre informacje. To znaczy jedna jest dobra a druga jak kto woli...
-No to mów. -powiedziala z usmiechem.
- Pierwsza rzecz moim zdaniem najważniejsza :Twój stan zdrowia się poprawił.. z czego nie wiesz jak się cieszę a drugą rzecz to taka że będziesz przeniesiona na ''normalną salę'' którą będziesz dzieliła z dziewczyną o imieniu..Yyyy jak ona miała ? Aaa.. już wiem Viki , ta dziewczyna ma na imię Viki i ma niestety tętniaka -to powiedziałem ze smutnym wyrazem twarzy.
-No ja się cieszę że będę z kimś dzieliła salę .. ale szkoda mi tej dziewczyny.
-No mi też...ale co m możemy zrobić?
parę minut później.
Z perspektywy Megan
Gdy lekarz przyszedł , domyśliłam się o co chodzi. Harry chciał zanieść mnie na salę ale mu na to nie pozwoliłam.. hmm..i tak zostałam przewieziona tam wózkiem. Gdy weszliśmy do tej ''normalnej sali'' praktycznie niczym się nie różniła od tamtej ale panował tu taki.. nastrój taki inny , kątem oka spostrzegłam dziewczynę siedzącą na łóżku (jej wygląd zamieściłam w bohaterach na samym końcu :D ) przywitałam się z nią , zapoznałyśmy się , znam ją dopiero niecałą minute ale już mogę stwierdzić że jest sympatyczną i miła osobą.
**************************************************************************************************************
I jak ? Proszę was jesli czytacie , zostawcie po sobie znak,czyli komentarz.Będę w tedy wiedziała ile osób czyta to opowiadanie. A co do opowiadania to macie jakieś zastrzeżenia ?
Jest coś nie tak ? Coś mam poprawić ?
Przepraszam że taki krótki ;) Ale jakoś nie mam weny ostatnio.Wcześniej dodawałam rozdziały codziennie , czasami się zdarzyło że dwa razy dziennie.., a teraz ? Przepraszam , postaram się powrócić do poprzedniej taktyki,czyli będą rozdziały codziennie .
Zobaczcie ------> http://rock-me-directionerka-forever.blogspot.com/
Skomentujcie, to dla niej taka motywacja.<3
Gosia <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)











