-Megan, nie chce nam się bawić w chowanego , więc wyłaź !!-zagroził Harry.
-No to mi pomóż !-odkrzyknęłam
Usłyszałam kroki zbliżające siw moją stronę,po chwili ujrzałam Josha i Harry'ego stojącego nade mną .
No tak łatwo było wskoczyć do rowu, ale już nie tak łatwo się z niego wydostać.Miałam na celu zrobić psikusa chłopakom , ale jak widać zaszkodziłam sobie.
-Co ty robisz ?-spytał ,spoglądając na mnie jak na wariatkę.
-A wiesz... postanowiłam tak sobie wejść w krzaki, i być bliżej natury...-powiedziałam z sarkazmem.
-Aaa..., no to zostajesz w tych krzakach czy idziesz z nami ?
-Nie, wiesz będę tu siedzieć , z TYM CZYMŚ na nodze. -odpowiedziałam .
Nagle Josh przysunął się bliżej mnie i spojrzał w dół.
-Oo... żabka !-powiedział ucieszony.
-CO?! GDZIE ?!-powiedziałam przerażona , może to kompromitujące ale boje się żab... takie obślizgłe stworzenia...
-A właśnie siedzi sobie na twoim bucie-powiedział z uśmiechem.
Nie ruszając się z przerażenia, powiedziałam tylko płaczliwym głosem do chłopaka żeby mnie stamtąd wyciągnął, on tylko stał jak kołek, i za bardzo nie wiedział co robić .
-No ruszysz się może !-krzyknęłam , chyba troszkę za głośno bo aż Josh podskoczył. Ale jak krzyczę na niego żeby wyszedł z mojego pokoju to śmieje mi się w twarz, a teraz.. czuje się jakbym miała nad nim pewna kontrolę, i to jest całkiem fajne.
-Sama tam wlazłaś , sama wyjedziesz-odpowiedział spokojnie Harry.
-Ale tu jest żaba !!!-miałam już łzy w oczach , na wspomnienie że właśnie na moim bucie siedzi żaba która może zjeść moje buty !! a przy okazji cała mnie ! OKROPNE !!
-Podobno przyjaciele sobie pomagają -odpowiedziałam smutnym głosem , i spuściłam głowę , szybko tego pożałowałam , bo zobaczyłam to okropne zwierze, siedzące na moim bucie ,NADAL!!!!
Harry przybliżył się o krok wyciągnął rękę w moją stronę, kiedy złapałam jego rękę, przeszyło mnie dziwne uczucie...Hm...miałam ciarki....
Zacisnął moją dłoń swojej i podskoczyłam ,nie zważając na to że na moim bucie siedzi żaba ...hahaha.. ona tylko sobie podskoczyła.. no tak tak długo tam siedziałam że ona chyba usnęła xD Na szczęście uciekła.
Jejku , nigdy nie wyskoczę prędzej harry dołączy do mnie... a ten rów był dosyć głęboki więc Josh chyba nie dał by sobie rady..
Wow.. powinnam przepowiadać przyszłość, Harry właśnie wpadł na mnie przez co leżeliśmy na trawie , tyle że ja miałam gorzej , bo leżałam pod nim !
Nastała krępująca cisza więc postanowiłam ją przerwać.
-No to... co teraz robimy ?
Harry nic nie odpowiedział tylko zaczął przybliżać swoje usta do moich , ja szczerze bardzo tego chciałam, choć nie wiedziałam czy dobrze robię.. i to mogło wydawać się dziwne . Wyobraźcie sobie dwójkę zakochanych całujących się w rowie a obok rowu stoi dziecko które się im przygląda..Tyle że z tą różnicą że my nie jesteśmy zakochani. Czy to jest normalne.?
No zrób to, zrób to .-Błagałam go w myślach , chyba się porozumiewamy telepatycznie bo po sekundzie wpił się w moje usta.... jejku jak on całuje....
Brakowało mi powierza więc odsunęłam się lekko od jego twarzy.. no.. za dużo miejsca nie miałam, bo nadal leżałam pod nim.
-ja..ja przepraszam , nie powinienem, jak chcesz możemy o tym zapomnieć .
-Chyba tak będzie lepiej .-Co ja wygaduje TAK BĘDZIE LEPIEJ !!!
Ja do niego czuję coś więcej.. gdy mnie całuje , ogarnia mnie niesamowite uczucie, którego nigdy nie doznawałam. Ja chyba go kocham...Nie jestem pewna swoich uczuć do niego. Za krótko się znamy.
Nie wiem nawet co on do mnie czuje. Owszem wyznał mi miłość ale po tym poprosił mnie o przyjaźń , trochę się już w tym wszystkim gubię.
-Idziemy już , czy nadal macie zamiar leżeć w tych krzakach ?
-No przecież idziemy .!-powiedziałam
-Masz mnie wziąć na barana !
-Ja cie nie mam zamiaru nosić !
-Będziesz !!
-MARZENIE !!
-Harry powiedz jej coś -poprosił Hary;ego
-Wchodź-Harry przykucnął .-Kłócicie się bardziej niż ja z Gemmą .
-To ty i gemma kiedykolwiek się kłóciliście. Wyglądacie na tak spokojnych -powiedziałam do niego z uśmiechem
-Ona jest zła !!!!
-A ty niby nie ?
-Ja jestem bardzo grzeczny w porównaniu do ciebie, kotku.!!
-hah.... ja jestem bardzo... grzeczna więc bez takich!!!
-Sama zaczęłaś !
-Chcesz się pokłócić ??
-Nie kot..
-I NIE MÓW DO MNIE KOTKU !!!
-ŁOŁŁŁŁ...bez nerw... kotku..
Popatrzyłam niego gniewnym wzrokiem , choć nie byłam zła....i wyprzedziłam ich ... sory wyprzedziłam Harry'ego niosącego Josha na plecach xD
Idąc dużo rozmawialiśmy, dowiedziałam się o nim ciekawych rzeczy on o mnie tez.Gdy doszliśmy na plac zabaw, bo tam mieliśmy zagrać, Josh zszedł z pleców Harry'ego i od razu pobiegł , na zjeżdżalnie.Mieliśmy grac, sorry,oni mieli grać , mi za bardzo nie idzie granie w piłkę nożna ale za to lubię grać z siatkę.No ale cóż z chłopakami nie wygram.
-Ooo...ławka-powiedzieliśmy równocześnie.Wcześniej jej nie widziałam, choć przychodziłam tu bardzo często z Joshem
-To będzie nasza ławka ! Zgoda ?
-Okej .-nasza ławka... jak to brzmi.
Usiedliśmy na ''naszej ławce'' i zapanowała cisza.Nie chciałam jej przerywać, Harry chyba też bo siedział i dało się zauważyć że nad czymś myśli.
-włącz-
-Meg...-podniósł wzrok , i popatrzył na mnie.
-Tak ?
-Bo ja to sobie wszystko przemyślałem i doszedłem do wniosku że...
-że...
-czy ty możesz mi nie przerywać !...
-Dobra... o co ci chodzi ?
-O nic p prostu doszedłem do wniosku że ja nie chce być twoim przyjacielem...
Wow... to zabolało, kiedy ja sobie uświadomiłam że go kocham , i cieszę się nawet z tego że jesteśmy przyjaciółmi on tak po prostu chce zakończyć nasza przyjaźń. Ja nie mogłam dłóżej tam siedzieć ,
dłużej na niego patrzeć , musiałam z stamtąd iść. Jak najprędzej zaszyć się w swoim pokoju i odizolować się od całego świata. Nie sądziłam że to aż tak zaboli , nie sądziłam że aż tak go kocham... wcześniej nie dawałam do siebie dopuścić wiadomości że go kocham .. ja bałam się, bałam sie tego że on może nie odwzajemnić moich uczuć...dopiero teraz sobie to uświadomiłam że go kocham.. może troszkę za późno.Owszem on wyznał mi miłość... ale czy te słowa które wypowiedział na tym moście są prawdziwe? Nie mam pewności.
-Lepiej będzie jak sobie pójdę.
-Nie zaczekaj , ty źle to odebrałaś . -powiedział błagającym wzrokiem.
Tak , już powinnam dawno dać sobie z nim spokój, jestem naiwną szesnastolatką !!
-Ja tylko chce żebyś wiedział że ten pocałunek... ja o nim nigdy nie zapomnę, wiesz...coś mi uświadomił.-powiedziałam już powstrzymując płacz. -Ale to już chyba nie ważne.
-DLA MNIE JEST WAŻNE !!!-powiedział krzycząc, trochę się przestraszyłam.
Zranił mnie... ale ja nie jestem zła na niego , ale na siebie...na początku mi się podobał.. mogło tak być ale mi się zachciało przyjaźni !!!!
Zostawiłam go , tak samo jak w tedy na sali...i ledwo co widząc od płaczu , biegłam przed siebie ...
Jak ja mogłam być taka głupia.!On nawet za mną nie biegł, i słusznie, proszę go tylko o jedno niech przypilnuje Josha.. ja muszę pobyć chwilę sama...
Byłam blisko domu jeszcze tylko przebiec przez ulice i wreszcie dom....
Samochód ,droga,huk ,upadek... CIEMNOŚĆ.
Z perspektywy Claudii.
Jestem okropną przyjaciółką. W tedy kiedy ona mnie potrzebowała ja spędzałam czas z Piotrkiem...
Od balu nie wymieniłyśmy między sobą chociażby jednego słowa...
Wtem mój telefon zaczął wibrować ,szybko wstałam , miałam taką nadzieję że to Megan ... ale to był HARRY !!Postanowiłam odebrać !
Rozmowa telefoniczna HARRY_CLAUDIA
Tak-zapytałam
-jest może u Ciebie Meg ? Ona... wybiegła.. zostawiła Josha.. nie wiem co robić... -w jego głosie można było wyczuc zakłopotanie , i choć nie widziałam jego wyrazu twarzy ale można było stwierdzić że był strasznie wystraszony
-Ale uspokój się Harry.! CO się stało ??
-JEST U CIEBIE MEGAN ?!
-Nieeee....-powiedziałam przeciągając ostatnia literę- A powinna być ?
-Ona uciekła..
-Skąd ?!
-To nie jest ważne teraz !!!!
-Ale ..-i nawet nie zdążyłam dokończyć a już usłyszałam sygnał znaczący zakończenie połaczenia..
Jeżeli jeszcze do mnie nie zadzwoniła, to chyba nie chce ze mną rozmawiać .. lub może się obraziła.. nie wiem to już mnie przerasta....
Z perspektywy Harry'ego
PO co ja jej to w ogóle mówiłem !! Jestem debilem... po raz drugi żałuję tego co jej powiedziałem... to miało całkiem inaczej wyglądać... i mieć całkiem inne zakończenie..Bardzo eis o nią balem , miałem przeczucie że coś złego się mogło stać .
Odwróciłem się w stronę placu zabaw mając na celu znalezienie Josha , Postanowiłem że poproszę o pomoc moją siostrę, a ja sam pójdę jej poszukać, z Joshem było by trudniej.
-JOSH !!-ujrzałem małego bawiącego się w piaskownicy.
-Tak? Gdzie Megan ?-powiedział smucąc się widząc samego Harry'ego .
-Poszła do domu , ale za to ty pójdziesz na lody -posłałem u uśmiech , choć ten ruch sprawił mi trudność.
To nie to że nie lubię się uśmiechać.. po prostu za bardzo martwię się o Meg... była naprawdę smutna.. moja wina moglem to inaczej sformułować.. a ie od razu NIE CHCE BYĆ TWOIM PRZYJACIELEM !!
Gdy zaprowadziłem Josha do swojego domu , otworzyła nam Gemma. Gdy zobaczyła malego , usmiech sam wcisnął się jej na twarz .
-Mam prośbę ...
-To jest brat Meg ??
-Tak mogłabyś go..
-Co się pytasz... OCZYWIŚCIE !!-przerwała mi.
-Mamy nie ma ?
-Pojechała na zakupy..
-A tata przyjeżdża dziś ?
-Nie dzwonił -Ughtt.. dziś wszystko psuję.... z mojej winy Meg jest smutna, z mojej winy Gemma jest smutna...Niech ten dzień sie już skończy ..błagam !!
-Ja muszę już iść , dziękuję Gemma -nie czekałem nawet jak odpowie tylko ruszyłem w stronę jej domu , mijałem uliczki.. nie było jej .. nigdzie jej nie było...
Dzwoniłem już chyba z 30 razy.. ale nie odbierała.
Usiadłem na ławce , blisko jej domu.... no tak jestem debilem .. przecież ona pewnie jest w domu a ja się martwię...
Gdy przechodziłem na drugą stronę ulicy , ujrzałem .... krew? O_o Takk.. to chyba krew.. i jakieś odłamki szkła ... jeśli ofiarą tego wypadku był człowiek to wątpię żeby z tego wyszedł... to wyglądało strasznie...
Zestresowany tym co mogę od niej usłyszeć zapukałem w duże drewniane drzwi jej domu.
Otworzyła mi jej mama , to ona nie powinna być w pracy..??
-dzień dobry- powiedziałem do uśmiechniętej kobiety.
-dzień dobry , wejdź-odpowiedziała
-dziękuje , ja do Megan...
-Oj to przykro mi ale jej nie ma , poszła z Joshem na spacer , ja specjalnie wróciłam z pracy wcześniej zeby z nimi troszkę pobyć.
-tak rozumiem...dobrze to ja może przyjdę później.
-Wpadaj kiedy chcesz.
Postanowiłem wrócić do domu.. nic nie zdziałam widać.
Mój telefon zaczął wibrować , więc szybko wyciągnąłem go z kieszeni spodni i odebrałem ..mając nadzieje że to Megan !Niestety głos który usłyszałem był mi nie znany choć ten ktoś dzwonił z telefony Meg.
Kobieta mówiła do mnie coś o dziewczynie, szpitalu wypadku.. za bardzo nie wiedziałem o co jej chodzi...
Serce zaczęło mi bić szybciej gdy dowiedziałem się że Megan w tej chwili walczy o życie...
usłyszałem tylko trzask rozbijającego się na kawałki telefonu.. nie przejmowałem się tym, teraz liczyła się tylko Meg. Nie wiedziałem co robić...Bardzo chciałem być przy niej teraz... postanowiłem poprosić o pomoc jej mamę ,wbiegłem domu , przez co kobieta się troszkę przeraziła.
-Musimy jechać , do szpitala , Megan zasłabła...-wiem skłamałem , ale załamały by ja sowa ''pani córka teraz walczy o życie , proszę teraz spokojnie wziąć do auta i prowadzić, ''
-Gdzie ona jest ??!!- na jej twarzy dostrzec można było przerażenie, strach...
Podałem jej adres i ruszyliśmy do szpitala.
Gdy już byliśmy na miejscu wysiadłem jak oparzony zresztą kobieta tak samo .
Gdy weszliśmy w głąb budynku, od razu spytaliśmy o Megan.
Miła pielęgniarką zaprowadziła nas pod salę...muszę przyznać byłem bardziej przerażony niż kobieta. Ale ja wiedziałem prawdę, wiedziałem że Megan umiera ... a ona myślała że zasłabła.. gdy pielęgniarka zaprowadziła nas pod gabinet, wyszedł z niego lekarz ...
Gdy wypowiedział słowa ''Możecie się z nią pożegnać '' czułem jak łzy zaczęły spływać po moim policzku
mama Meg. zaczęła krzyczeć że to nie możliwe, że ona chce ją natychmiast zobaczyć ...
Pielęgniarki zabrały ją do osobnego pomieszczenia by się trochę uspokoiła a ja sam postanowiłem wejść na salę....otworzyłem delikatnie drzwi i to co tam zobaczyłem ....
***********************************************************************************
I jak się podoba ? ;) Piszcie w kom. co mam poprawić i nad czym pracować :D
Dziękuję za komentarze :*****
Dedykacja dla Kasi , Klaudii i Wikii <3 DZIĘKUJĘ że czytacie !!!
Wiem rozdział nudny i okropny jak zawsze :(((((((


Piękne :**** masz talent.. mam nadzieje że Meg przeżyje :) czekam na next :D
OdpowiedzUsuńMasz dobre pomysły. :3
OdpowiedzUsuńhah... dziękuje :))))
UsuńNie potrafię robić takich świetnych szablonów, ten pobrałam z bloga http://wyimaginowana-grafika.blogspot.com/ . :)
OdpowiedzUsuńOby Meg przeżyła ; o.
OdpowiedzUsuńinformuję o nowym rozdziale na http://life-isnt-an-mp3-player.blogspot.com/ xx
prosiłaś o informowanie więc :
OdpowiedzUsuń[Spam]"Otworzyłam oczy, które na jego widok mimowolnie się zeszkliły. Zawsze chciałam być osobą, która potrafi zamaskować swoje uczucia, ukrywając to, co naprawdę dzieje się w jej wnętrzu. Próbowałam, jednak nie wyszło. " Chciałabym serdecznie zaprosić na 7 rozdział na http://could-freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.com/ ; )
O matko! Coś ty narobiła? Dawaj szybko
OdpowiedzUsuńCzekam!!