piątek, 22 marca 2013

Rozdział XIII

Następny dzień
Z perspektywy Megan


Ten dzień zapowiadał się bardzo dobrze.Gdy rano usłyszałam wiadomość że w końcu mogę opuścić ten budynek , sprawiała że uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Leżąc tak z zamkniętymi oczami próbowałam wyobrazić sobie jak będzie wyglądać mój powrót do domu.Zrobią jakieś przyjęcie ? Aaa...może po prostu otworzę drzwi powiedzą''Oh jak dobrze że jesteś'' i tyle będzie z przywitania. Ale nawet wolę tą drugą opcję , nie chciałabym jeszcze uczestniczyć , przynajmniej nie teraz , uczestniczyć w jakiś imprezach , przyjęciach itp.Z rozmyśleń wyrwał mnie dotyk..a raczej pocałunek na głowie. Otworzyłam niepewnie oczy, nie wiedząc kogo mogę się spodziewać .
-Przepraszam , przepraszam, przepraszam...-powiedział loczek ze smutkiem w głosie , przez co też się zasmuciłam.
-Ale Harry , może najpierw to ''Hej'' usiądź i nie masz za co przepraszać.-Chłopak spełnił moje polecenie, i zaczął mówić jaki to on jest zły , jaki z niego nie dobry przyjaciel.Próbowałam dalej się dowiedzieć o co mu chodzi ale nadal wałkował jaki on jest zły.Dopiero mój krzyk pomógł mi go uciszyć.
-Harry ! NIE -i tu zaczęłam już normalnym tonem , bo gdy krzyczałam aż Viki się przebudziła-nie jesteś zły..wręcz przeciwnie, dziękuję Ci za to że przychodzisz...że się mną opiekujesz , jak starszy brat .-na te słowa on spuścił głowę i uśmiechnął się pod nosem , lecz po przemyśleniach podniósł swój wzrok na moje oczy  i wyraźnie się zasmucił.
-Czyli że...traktujesz mnie jak brata ?-czyżby w jego oczach pojawiły sie łzy ?
-Nie Harry, ja traktuję Cię jak przyjaciela-choć przyznam, dla mnie był kimś więcej niż przyjacielem..
Po moich słowach on wstał podszedł do mnie i wtulił się we mnie... Oj mogłabym w takiej pozycji trwać wieki.Było mi bardzo przyjemnie.I czułam się bezpiecznie...gdy mnie dotyka , przytula moje ogarnia mnie wspaniałe uczucie, nie do opisania.
-A teraz powiesz mi w końcu dlaczego mnie przepraszałeś ?-powiedziałam odsuwając się troszkę od niego , ale nadal byliśmy blisko siebie.
-Wczoraj nie dałem rady do Ciebie przyjść ...-powiedział z wyrzutami .
-No ale przecież nic się nie stało, Harry uśmiechnij się -posłałam mu uśmiech..
-Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział poruszając zabawnie brawiami.
-Ymm...mam się bać ?-zapytałam ale bardziej stwierdziłam.


-Raczej nie...choć, sama zobaczysz...dziś...w nocy...-ehem.. w nocy .. mam dziwne skojarzenia , ale dobra , Co on do cholery wymyślił ?
Rozmawialiśmy chwilkę aż do sali wszedł lekarz , poprosił Harry'ego aby wyszedł a w między czasie on i pielęgniarki zrobią mi badania i stwierdzą czy mogę zacząć się pakować czy muszę jeszcze prę dni zostać .. osobiście  wolałam iść do domu .. ale szkoda by mi było zostawiać Viki,
Po skończonych badaniach , Harry pojawił się w sali a od lekarzy dowiedziałam się że mogę zacząć się pakować , ucieszyłam się , lecz gdy popatrzyłam na minę Viki od razu posmutniałam. Podeszłam do niej i przytuliłam ją najmocniej jak tylko umiałam i na ile pozwoliły mi moje siły.
-Ja cię nie zostawię , pamiętaj...będę przychodzić...
-Meg...nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna , dziękuję za wszystko -w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.mam tak że jak ktoś płacze przy mnie , mi też od razu chce się płakac , przez co płakałam bardziej niż ona.

Postanowiłam że nie mam na o czekac i czas wracać do domu. Spakowana i ubrana w to :


pożegnałam się z Viki , oczywiście nie obyło się bez podziękowań za wszystko i  mówienia że wszystko będzie dobrze...I tutaj nie kłamałam mówiąc że wszystko będzie dobrze , czułam to całą sobą że wszystko się ułoży i będzie z każdym dniem coraz lepiej.Ruszyłam w stronę wyjścia , oczywiście towarzyszył mi loczek.Byłam mu wdzięczna, to on się mną opiekuje i to on był przy mnie , teraz tez jest i mam nadzieje że będzie zawsze . Bo teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego.Wsiedliśmy do auta mojej mamy , nie ukrywam błam zdziwiona że postanowiła ie pofatygować i przywieźć mnie do domu., Harry wpakował moją torbę i odjechaliśmy. Nie dawała mi spokoju jedna sprawa, o co chodziło Harry'emu , gdy mówił że w nocy coś się wydarzy? Troszkę się bałam, a jeśli to będzie...eh nie z pewnością nie...mam dopiero szesnaście lat...Umm a jak powie mi znów że nie chce być moim przyjacielem, ja w tedy, już kompletnie się załamie , boję się tej chwili, wolę aby w ogóle nie nadeszła...
Gdy tak siedziałam w aucie , patrząc na mijające budynki z rozmyśleń wyrwał mnie głos mojej mamy
-Megan...czy ty w ogóle jesteś w tym aucie ? -zapytała śmiejąc się .
-tak , tak -odpowiedziałam pospiesznie-tylko..tak jakoś myślę .
-To tyle nie myśl-stwierdziła-Josh ma dla ciebie niespodziankę-powiedziała obracając się do mnie.
-Mamo patrz na drogę !!-krzyknęłam przez co o mało nie zderzylibyśmy się z wyprzedzającym nas samochodem ,eh...ciekawe co Josh wymyśli, dziś jest jakiś nienormalny dzień.. zamiast cieszyć się że wyszłam ze szpitala ja umieram z ciekawości co chłopaki kombinują...

Gdy weszłam do domu , przywitał mnie krzyk tego  małego potwora. Z resztą jak zawsze, ten krzyk towarzyszy mu zawsze gdy wracam do domu. Ale teraz to nie był krzyk złości czy może smutku.Ale to był krzyk radości,mały podbiegł do mnie przytulając mnie z całej siły. Ale zastanawiało mnie jedno.. z kim był Josh gdy mama była po mnie i Haarry'ego ? Jest za mały by  zostawiać go samego , mama by go raczej nigdy nie zostawiła samego więc w domu musiał ktoś być ciekawa ruszyłam na przeciw siebie.Gdy weszłam do największego pomieszczenia w tym domu (salon )  znałam już odpowiedź na tą zagadkę.Musze przyznać ale nie bardzo podobał mi się fakt że właśnie teraz w moim salonie, na mojej kanapie siedzi ...

*********************************************************************************

Hej , Co tam u was ciekawego ?
Oj...coraz gorzej idzie mi pisanie :( Ale nie przestaję.
Zaczynam pisać nowego bloga  , niebawem pojawi się prolog .
Proszę  was komentujcie , bo chcę wiedzieć czy ktoś w ogóle to czyta :(
I oczywiście napiszcie w kom. co mam poprawić jeśli coś jest źle .

Dla Klaudii,Wiki,Alicji, Kasi , Moniki <3
Kocham was
Gosia <3

Moje GG :46638424

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny:******* cudowmy meeega ughttt.... i to zakonczenie ciekawe skąd ja to znam? !?!""

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz dobre pomysły i talent, robisz jednak sporo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. A może tylko się czepiam? Chodzi mi o np. to:
    Rozmawialiśmy chwilkę aż do sali wszedł lekarz , poprosił Harry'ego aby wyszedł a w między czasie on i pielęgniarki zrobią mi badania i stwierdzą czy mogę zacząć się pakować czy muszę jeszcze prę dni zostać .. osobiście wolałam iść do domu .. ale szkoda by mi było zostawiać Viki,
    poprawione:
    Rozmawialiśmy chwilkę, ale do sali wszedł lekarz, poprosił Harry'ego, aby wyszedł, a w międzyczasie on i pielęgniarki zrobią mi badania, i stwierdzą czy mogę zacząć się pakować, czy muszę jeszcze parę dni zostać. Osobiście wolałam iść do domu, ale szkoda mi było zostawiać Viki.
    Przepraszam, że tak się czepiam, po prostu nie lubię takich błędów. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję :D Na pewno wezmę to pod uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł naprawę, jednak zauważyłam kilka błędów ortograficznych interpunkcji się czepiać nie będę bo sama robię błędy. haha :D
    Ale opowiadanie ogólem świetne xx

    informuję o nowym rozdziale na http://life-isnt-an-mp3-player.blogspot.com/ x

    OdpowiedzUsuń