Następny dzień
W całym domu rozbrzmiał dźwięk stłuczonego szkła. Jejku...miałam taki piękny sen, i ktoś musiał oczywiście mi go przerwać i stłuc tą głupią szklankę!!...tak podejrzewam że to była szklanka.Zwlokłam się niechętnie z łózka i stanęłam na równe nogi, dopiero teraz sobie uświadomiłam co się wczoraj stało...i że to stało się naprawdę, to nie był sen.Ruszyłam ospałym krokiem w stronę łazienki, przez ten cały czas z mojej twarzy nie znikał uśmiech, do czasu aż zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. MATKO!!! Dobrze że jest dzień, bo jakby była noc i Josh przyszedłby do mojego pokoju, a często tak robi gdy nie może spać... On by zawału dostał gdyby mnie taką w nocy zobaczył.Czym prędzej wskoczyłam pod prysznic, po takim prysznicu byłam w pełni przebudzona i dlatego prysznic o poranku jest dla mnie rutyną. Już suche i lekko pofalowane włosy spięłam w luźnego koczka i ubrana tak:
zeszłam na dół, oczywiście na stole czekały moje ulubione tosty z serem, nie pojmuję mojego brata, on się jara tostami z szynką i serem...ja tam lubię z samym serem.I dobrze mi z tym.
-cześć mamusiu-podeszłam do mojej rodzicielki i pocałowałam ją w policzek .-Cześć-rzuciłam w stronę ojca, no wow...pierwszy raz go widzę, nie spieszącego się do pracy i spokojnie pijącego kawę czytając gazetę. No no..noo.Czy coś mnie jeszcze dziś bardziej zdziwi ?
-Cześć córciu-powiedzieli równocześnie.
Usadowiłam się na drewnianym krześle i popatrzyłam za okno. Była bardzo piękna pogoda, postanowiłam że dziś odwiedzę ''nową'' przyjaciółkę w szpitalu. No chyba mogę już o niej powiedzieć że jest moją przyjaciółką, prawda ?
-Mamy do Ciebie ważną sprawę, ale pogadamy o niej gdy przyjedziemy z mamą z zakupów, aa no i weźmiemy ze sobą Josha.-powiedział tata wyłaniając głowę zza czarno-białej gazety.
-Ach tak ? Ważna sprawa? Czy znowu macie do mnie jakieś pretensje ? Chodzi o szkołę ?-powiedziałam wstając z miejsca i patrząc raz na tatę raz na mamę.
-Proszę cię Megan nie przeginaj, a co do szkoły nie pochodzisz jeszcze kilka dni...
-No i bardzo dobrze, mam jej dość !-powiedziałam siadając na wcześniejszym miejscu i chowając twarz w dłoniach.W końcu postanowiłam zabrać się za pochłanianie tostów.
Mama poszła zapewne przygotować Josha do wyjścia, przez co zostawiła mnie i tatę w irytującej ciszy. Ten odłożył gazetę na bok i z jego wyrazu twarzy wywnioskowałam że chciałby mi coś powiedzieć ale nie wie jak zacząć.
-A co do wczoraj...-zaczął ale mu przerwałam.
-Tato, po prostu wkurzyłam się i tyle.. -powiedziałam, lecz po tym dodałam bezdźwięczne -Przepraszam
za wszystko przepraszam, nie powinnam tak naskakiwać, w końcu ty pracujesz i muszę się z tym pogodzić że nie będziesz za często przebywał w domu...za bardzo tęskniłam...wiem , nie potrzebnie krzyczałam, histeryzowałam, ale zrozum też mnie...nie odzywałeś się przez trzy miesiące, po czym normalnie jak gdyby nigdy nic siedzisz sobie na kanapie w salonie i mówisz do mnie ''przepraszam, ale robiłem to wszystko dla was'', i że co ?! Miałam tak po prostu uściskać cię z radości? Miałam powiedzieć ''witaj tatusiu,tęskniłam'' ? Nie po tym,..Nie po tym wszystkim ...
Obiecaj mi jedno, niech będzie tak jak dawniej, tu nie chodzi też o mnie ale i o Josha, czy ty widzisz jak on to przeżywał ?! A no racja !! Przecież Ciebie przy nim nie było... to jego jest mi najbardziej w tym wszystkim szkoda, ale mamy też, obiecałeś jej coś pamiętasz ?-Ten tylko spuścił wzrok i skupił na biało-brązowych kafelkach.-Obiecałeś jej ,że przy niej będziesz.. ty dobrze wiesz że ona pracuje,i też dobrze wiesz że ja chodzę do szkoły. Powiedz mi z kim miał zostać w tedy Josh ?! Prosiliśmy o pomoc babcię, która zgadzała się, owszem , ale nie mogła przecież przychodzić codziennie.. ona ma też swoje lata !! Tato...obiecaj że już nigdy nam tego nie zrobisz.Obiecaj...-po tych słowach widok spowodowany ilością łez zamazał się.Ku moim zdziwieniu tata podniósł się z miejsca i przytulił mnie , wyszeptał tylko : -Przepraszam..Obiecuję że teraz się wszystko zmieni..
-tato ale ty nie musisz niczego zmieniać, wystarczy tylko abyś z nami mieszkał..-powiedziałam odsuwając się troszkę od niego.
-Ale ja przecież mieszkam.-powiedział zdezorientowany.
-Nie tato...znikasz na parę miesięcy wracasz zostajesz w domu najwyżej trzy dni i znów wyjeżdżasz...-powiedziałam, wycierając chusteczką krople łez na policzkach.
Usłyszałam kroki zmierzające do kuchni więc powróciłam do poprzedniej czynności ,zjadając już chyba trzeciego tosta.
-Megan, my jedziemy wrócimy tak koło...-tu mama spojrzała na niewielki zegarek wiszący na ścianie- o 18:00-powiedziała ubierając kurtkę.
-Co tak późno?!-zapytałam, ale nie to że bym była zła na nich, wręcz przeciwnie podobał mi się fakt że będę miała dom dla siebie.
-No dobrze , dobrze już sie nie denerwuj. Dobrze pa córciu i nie sprzedaj domu, nie spal go i tym podobne..najlepiej w ogóle nie dotykaj kuchenki.-powiedziała śmiertelnie poważnie mama.
-Ej mamo...czy ty mi nie ufasz ? -zapytałam ze smutkiem
-Nie po prostu.. aj.co ci będę tłumaczyć my idziemy, zamknij dom i odpoczywaj.
-Dziękuje mamo...-powiedziałam zamykając drzwi-AAA jeszcze jedno !!powiedziałam uchylając je z powrotem i krzycząc tak aby cokolwiek usłyszała- KUP MI TWIXA !!!
-Dobra,już dobra...-pokiwała z bezsilności mama...wiem za bardzo ich wykorzystuje..no ale cóż nie ma twixa nie ma mojego życia.W dwóch słowach KOCHAM TWIXY !
Teraz już zamknęłam drzwi, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i ruszyłam w stronę pokoju.
Usiadłam na łóżku, upijając łyk soku, wtem mój telefon zaczął wibrować, nie chciało mi się nawet wstać ale jakoś podniosłam swoje cztery litery i ruszyłam w stronę komody na której leżał telefon. Po odebraniu usłyszałam głos, od którego serce zaczęło bić mi dwa .. a może i nawet tysiąc razy szybciej.
-Hej, mam propozycję.-powiedział Harry, może nie widziałam jego twarzy ale jego głos sprawił wrażenie przepełnionego radością.
-No hej...no gadaj, bo się niecierpliwię-pogoniłam zielonookiego.
-Ty, ja,park , co o tym sądzisz?-zapytał .
-No nie bardzo...-zrobiłam kwaśną minę-nie czuję się dziś najlepiej,a poza tym jestem sama w domu, jak chcesz to przyjdź.-powiedziałam, mając nadzieję że odpowie że przyjdzie, bardzo pragnęłam poczuć jego dotyk na mojej dłoni...uczucie nie do opisania.
-No okej...chciałem ten dzień spędzić z Tobą, wiesz że za trzy dni x factor ?
-Tak, wiem-odpowiedziałam smutna.
-Dziś ten dzień spędzimy razem, ale jutro muszę się porządnie przygotować,
Zapanowała cisza...słyszałam tylko jego równomierny oddech.
-Meg..
-Tak ?-zapytałam.
-Ja cię...
-No co ?
-Będę u Ciebie za pięć minut...musimy pogadać..mam ważną sprawę.
-Co wy macie dziś z tymi ważnymi sprawami ?-zapytałam podchodząc do okna, i wpatrując się w ludzi przemierzających Londyn. Uhh..a co do pogody ostatnio jest ona nieprawdopodobnie ładna jak na Londyn , ale jest mi to na rękę, jak i wszystkim mieszkańcom.
-Co?-zapytał, lecz troszkę był zdyszany, jakby biegł.
-A nic, nic. Ej co ty robisz ? -zapytałam, zmieniając przy tym temat.
-Biegnę.-odpowiedział krótko.
-Gdzie ? O_o
-Do Ciebie..,-ojj to było słodkie.
-Ale...awww...
-Co aww?
-Słodki jesteś?
-Hahah na pewno nie przebiję w tym Ciebie, Jesteś najsłodszą istotą jaką poznałem na tej ziemi, kotku..
-Harry po pierwsze ... ile razy można Ci mówić że NIE BĘDĘ ŻADNYM KOTEM!!! CZY JAK WYGLĄDAM JAK KOT ?! DO CHOLERY !!-próbowałam się opanować i ostatnie zdanie wypowiedzieć spokojniej-a po drugie , nie jestem słodka ty słodziaku ...
-Otwórz okno.
-Ale po co ?
-No otwórz, tylko to większe.
-Styles co ty kombinujesz ?
-Ja nic....znaczy otwórz.
-Już no już idę.
Gdy otwarłam okno ujrzałam nikogo innego jak zdyszanego i ledwo żywego Styles'a.
Zastanawiało mnie tylko jedno, jak on się tu dostał.. jak ja kiedyś chciałam uciec z domu wylądowałam w krzakach , a kiedy chciałam wejść s powrotem ...to też znalazłam się w krzakach.
Została jedn odpowiedź na tą zagadkę.. KOCHAM SIĘ W SPIDER-MANIE :D
********************************************************************************************
I jak się podoba ? Wiem krótki ale ostatnio nie mam weny ;(
Mam prośbę. Przeczytasz zostaw po sobie znak, wystarczy jedno słowo, po postu chcę wiedzieć ile osób to czyta. A po liczbie komentarzy będę wiedziała. Dziękuję za wszystko ;***
KOCHAM WAS <3
Gosia :************



Rozdział jak zawsz świetny,piękny megaaaaa :***** hazza spider man hahhah :) :D
OdpowiedzUsuńMATKO!!!!
OdpowiedzUsuńJest zajebisty, tylko czemu tak długo nie dodawałaś ja umierałam :(
CHCĘ NASTĘPNY ROZDZIAŁ I TO JUŻ !!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńKOCHAMY CIĘ < DAWAJ NEXT SZYBCIUTKO !!!!!!!!!!!!!
Hahaha..Harry spider-man.. nieźle. No już się nie mogę doczekać x factora. Uhuhhuh będzie się działo :)
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie, bez niego nie wuobrażam sobie zycia..serio.!
OdpowiedzUsuńCodziennie wchodze i patrzę czy dodałaś rozdział.. musisz częściej , błagam :)
I KOCHAM CIĘ !!!!
Hazza ,jaki sweet..biegł do niej :)
OdpowiedzUsuńTo jest świetne :))))
Twój blog jest świetny. Utalentowana jesteś !
OdpowiedzUsuńWciągnął mnie Twój blog. Podoba mi się i jestem ciekawa co dalej!
OdpowiedzUsuńMożesz częściej dodawać? Bo ja się doczekiwać nie mogę. JESTEŚ ŚWIETNA !
OdpowiedzUsuńŚwieeeetne :D zajebiste ^_^
OdpowiedzUsuńSpider-man !!! :D <3 czekam na next xD
Kocham Cie kobieto!
OdpowiedzUsuńWow...ty weź ksiązki, to jest genialne !
OdpowiedzUsuńOj...Megan i Harry...już sie nie moge doczekac ich dzidziusia.
nie przeżyje tego tygodnia bez nexta. Proszę dodaj wcześniej,a nie w następnym tyg. :) proszę!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCiekawy rozdział, będzie się działo, gdy zacznie się 'X Factor'. ^^
OdpowiedzUsuńhaha fajny rozdział. kocham się słoneczko
OdpowiedzUsuń