-Ale...no jasne wchodź, co się pytasz.?-wpuściłam chłopaka do środka.
-Musimy pogadać-powiedział, a jego oczy wpatrywały się w moje.
-Harry...czy coś się stało?-zapytałam podchodząc do niego i łapiąc jego dłoń.
-Nie...znaczy tak...to nic ważnego...znaczy ważnego dla mnie, ale dla Ciebie to...-chłopak powoli zaczął się gubić w tym wszystkim.
-Harry uspokój się, i powiedz mi o co Ci chodzi, okej ?-powiedziałam z ciszonym głosem i pogładziłam opuszkami palców policzek chłopaka. Czy mogłabym go już nazwać ''MOIM'' chłopakiem ? Nie sądze...
Choć bardzo bym chciała, nie mogę go tak nazywać, owszem powiedział że mnie kocha, już kilka razy...
Powiedział to, wyznał mi miłość, ale czy zapytał mnie czy będę jego dziewczyną? No właśnie nie zapytał...Nie chcę się narzucać, nie chce zniszczyć naszej przyjaźni...Przyjaźń, przynajmniej większość przyjaźni trwa wiecznie, może nie wiecznie ale bardzo długo, a miłość? Wiem jedno, na pewno krócej niż przyjaźń...Biorąc pod uwagę to że niedługo będzie sławny, z takim talentem to on na 100 % będzie sławny i ogromnie się cieszę z tego że postanowił spełniać swoje marzenia biorąc udział w '' X-Factor''. Może źle się wyraziłam mówiąc że miłość trwa krócej niż przyjaźń....ale w naszym przypadku to duże ryzyko, nie mogłabym go stracić, biorąc pod uwagę to że jesteśmy młodzi, Harry pójdzie do ''X-Factor'', będzie sławny, znajdzie sobie kogoś na swoim poziomie...i mimo że będzie z kimś, jest nadzieja że nie zapomni o swojej przyjaciółce Megan, a gdybyśmy razem byli ...Czy związek na odległość ma jakich sens? Nie ma...i gdy sobie kogoś znajdzie zostawi mnie, będzie zapewne bał się mojej reakcji..i odejdzie...a gdy on odejdzie, moje serce odejdzie, bo on jest moim sercem ...a bez serca nie da się żyć.
-Halo...Megan, jesteś tam?-z rozmyśleń wyrwał mnie przejęty głos Harry'ego i jego ręka machająca mi przed oczami.
-Tak, tak jestem, coś mówiłeś? -zapytałam patrząc na jego słodkie, malinowe usta. Jejku...on jest cały słodki.Na tą myśl mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Tak...pytałem czy nic Ci nie jest. Bo coś taka zamyślona jesteś.
-Aaaa...bo ten...właśnie bo ja muszę...- nie chciałam mu opowiadać o moich przypuszczeniach co do przyszłości więc postanowiłam że z tego wybrnę.
-Co musisz?-zapytał a ręce mu już opadły.
-Muszę iść do Viki do szpitala, przeprszam. Jak chcesz możemy iść razem, pogadamy po drodze ?-zapytałam przejęta, bo troszkę zachowaałam się nie fer wobec niego.Najpierw zapraszam go do domu a teraz mówię że''sorry ale idę do szpital do Viki'' to nie wiem co on o mnie sobie pomyśli. Wyszłam na kompletną idotkę.
-Ale...-zaczął lecz mu przerwałam.
-Nie kończ...kretynka ze mnie-na słowo kretynka uderzyłam się w czoło i spuśiłam głowę.
Harry przusunął mnie blizej jego klatki piersiowej i przytulił mnie szepcąc do ucha
-Chciałem pogadać...ale muszę to jeszcze wszystko przemyśleć, i nie jesteś kretynką. Kocham Cię i jeśli usłyszę z Twoich słodkich ust jakieś słowo które jest kierowane przeciwko Tobie to już inaczej sobie pogadamy- zaśmiał się.
-Harry...-podniosłam głowę abym mogła spojrzeć w jego oczy, sprawiało mi to niewielką trudność gdyż nadal bylam przyklejona do jego ciała.
-Tak słonko ?-zapytał ze słodkim uśmiechem na twarzy.
-Chciałabym aby o uczucie które teraz przeżywam trwało wiecznie...-powiedziałam przygryzając dolną wargę.
-Będzie, obiecuję...-powiedział wtulając głowę w moje włosy.
-Obiecujesz? Obiecujesz że po ''X-Factor'' będzie tak samo jak teraz.?-powiedziałam odsuwając się od niego o parę centymetrów.
-Przyrzekam, no to jak idziemy do Viki czy nie ? -powiedział z bananem na twarzy.
-Tak już, już...ale nie wiem -powiedziałam zrezygnowana.
-Czego nie wiesz ?-powiedziałem siadając na łóżku.
-W co się ubrać...
-MEGAN!!! Ale masz problemy...-powiedział łapiąc się za głowę.
-No jejku, mam problemy...-powiedziałam ze smutną miną i usiadla na dywanie przed nim.
-Chodź!-rozkazał
-Ale gdzie ?!-spytałam bo mnie już powoli wkurzał, ale na niego nie mogłabym być zła.
Stanęliśmy przed moją garderobą.Harry posadził mnie na krześle a sam wszedł w głąb niewielkiego pomieszczenia i próbował znaleźć mi coś ładnego.
-I ty mówisz że nie wiesz w co się ubrać ?!Tego jest tu tony!-powiedział wyłanijąc głowę zza przesuwanych drzwi.
-Masz coś?-zapytałam.
-Czekaj..
-No czekam, czekam.
Po chwili pojawił się Harry z uśmiechem na ustach trzymający w rękach ten zestaw:
Nałożyłam na siebie ubrania przygotowane przez loczka, zrobiłam lekki makijaż a włosy splotłam w luźnego warkoczyka, który opadł mi na lewe ramię. Miałam dość długie włosy przez co nie raz traciłam nerwy przy szczotkowaniu ich.
-To co idziemy ?-zapytał Harry przyglądając mi się.
-No tak-odparłam wymijając go w drzwiach.
***
Weszłam na salę sama bo Harry oczywiście przypomniał sobie że dziś przyjeżdża jego ciocia w odwiedziny i niestety musiałam iść sama. Ale może to i lepiej, będę mogła porozmawiać z Viki w cztery oczy.
Otwarłam drzwi prowadzące do sali w której przebywała Viki, ale nie wchodziłam do środka, usłyszałam cichy szloch i krzyk jakiegoś chłopaka.Z tego co słyszałam chłopak miał do niej o coś pretensje...chodziło
o zdradę? Chyba tak. Kiedy usłyszałam słowo ''nie jesteś mnie warta'' z ust tego palanta coś się we mnie zagotowało i pod wpływem emocji wpadłam na salę i już chciałam temu kretynowi coś zrobić ale Viki powstrzymała mnie słowami : ''Daj spokój, nie warto''. Chłopak posłał mi groźne spojrzenie i wybiegł z sali trzaskając za sobą drzwiami.
-Matko Viki. Co się stało ?-zapytałam niespokojna, siadając na krześle stojącym obok łózka.
-Nic...-powiedziała podkurczając nogi i oparła o kolana głowę.
-Tsaa...jakiś dupek na sali krzyczy na Ciebie i Cię wyzywa, ty jesteś cała zapłakana, a jak się pytam czy coś się stało to ty odpowiadasz NIC. Czy to normalne ?
-Daj mi spokój ! odejdź! -powiedziała...była bardzo wkurzona...czy ja coś złego zrobiłam ?
-Ale...-powiedziałam zrezygnowana, bardzo chciałam jej pomóc ale nie mogłam, nie wiedziałam jak.
-Przepraszam...po prostu chcę być sama. Ja muszę to wszystko przemyśleć...proszę zostaw mnie -powiedziała i posłała mi błagalne spojrzenie.
-Ja...możesz na mnie liczyć, gdy będziesz miała jakiś problem dzwoń....ja ci pomogę .-powiedziałam po czym zostawiłam kartkę z moim numeren telefonu na stoliku obok łóżka na którym leżała Viki.
-Już nic nie odpowiedziała, więc tylko rzuciłam w jej stronę krótkie cześć i ruszyłam w stronę wyjścia.
***
Ze snu obudziły mnie promienie słońca przedostające się przez nie dokładnie zasunięte zasłony.Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu i na twarzy pojawił mi się uśmiech gdy zobaczyłam że dostałam wiadomość od Harry'ego.
Treść sms'a:
Hej księżniczko ;)
Może się powtarzam ale
KOCHAM CIĘ!
I nigdy nie przestanę,
nie wyobrażam
sobie życia bez Ciebie:)
Będziesz czytała tego sms'a
rano więc będzie tak
na poprawę humorku.
Przed castingiem raczej
się nie zobaczymy, ale
za to na casting pojedziemy razem.
Trochę dużo nas pojedzie, ale jakoś
się pomieścimy .
KOCHAM
Harry xx
Oooo...słodziak-pomyślałam.Wstałam niechętnie z łóżka i biorąc wcześniej ubrania ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam i wysuszyłam dokładnie włosy. Zrobiłam lekki makijaż i ubrana:
zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie. Zdecydowałam się na płatki z mlekiem.
Po skończeniu posiłku postanowiłam wejść na Twittera i inne strony plotkarskie.
Usłyszałam kroki zmierzające w moim kierunku, obróciłam delikatnie głowę i zobaczyłam uśmiechniętego Josha.
-Hej młody, wyspany ?-zapytałam wstając z kanapy.
-Hej siostra...jakoś nie bardzo..-powiedział robiąc kwaśną minę.
-Wow...dziecko spałeś dłóżej ode mnie co się rzadko zdarza i jeszcze marudzisz ?
-No ale... lepiej zrób mi śniadanie !-rozkazał z powagą co mnie trochę rozśmieszyło.
-Masz rączki? Masz nóżki? Sam sobie poradzisz...-powiedziałam wychodząc z kuchni.
-Ale Meg...ja chcę tosty...-powiedział maruda.
-Jejku...ile ty masz lat ? ja w twoim wieku byłam samodzielna.-powiedziałam dumnie.
-Megan...ja mam sześć lat...i z opowiadań mamy nie byłaś taka samodzielna jak twierdzisz...chyba coś ci się pokręciło...
-Ojj tylko uważaj żeby Tobie się za chwile coś nie pokręciło, bo może być z Tobą źle jak nie skończysz-wysyczałam przez zęby.
Mały tylko się uśmiechnął i zabrał się za zjadanie tostów, zrobionych prze zemnie, oczywiście z serem i szynką.
-To jak młody, idziemy dziś gdzieś ?- zapytałam nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki.
-Ja chcę Harry'ego !-krzyknął przez co prawie szklanka z sokiem wylądowała na podłodze.
-Harry dziś nie da rady...ma casting za dwa dni, musi ćwiczyć...-powiedziałam- musimy coś innego wymyśleć..Hmm..może pójdiemy na pla zabaw?-zaproponowałam, ale chyba mu to nie odpowiadło.
-A może po prostu, zadzwoń po babcię, stęskniłem się za nią...a ty pójdziesz do Claudi.?-oj ten pomysł mi odpowiadał, ale czy Claudia jeszcze ma ochotę się ze mna widzieć...ostatnio się od siebie oddaliłyśmy, i to bardzo.
Zadzwoniłam po babcię, a później zadzwoniłam do Claudii zapytać czy jest w domu...ale oczywiście Piotrek...już powoli zaczyna mnie wkurzać ten chłopak, nie jestem do końca przekonana że on naprawdę kocha Claudię, no ale jeżeli ona go kocha, jeżeli on ja naprawdę kocha a ja się tylko czepiam to nie mam zamiaru tego psuć. Więc wychodzi na to że dzisiejszy dzień spędzę sama. Choć z drugiej strony to nawet dobrze, będę mogła przemyśleć kilka spraw, będę mogła sobie to wszystko poukładać.
Przywitałam się z babcią, ubrałam buty i wyszłam, tak naprawdę nie wiedziałam gdzie idę, po prostu szłam przed siebie.Doszłam do parku, usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłoniach, z przemyśleń wyrwał mnie dotyk na moim ramieniu.Delikatnie obróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętego Dawida.
-
-To jak młody, idziemy dziś gdzieś ?- zapytałam nalewając sobie soku pomarańczowego do szklanki.
-Ja chcę Harry'ego !-krzyknął przez co prawie szklanka z sokiem wylądowała na podłodze.
-Harry dziś nie da rady...ma casting za dwa dni, musi ćwiczyć...-powiedziałam- musimy coś innego wymyśleć..Hmm..może pójdiemy na pla zabaw?-zaproponowałam, ale chyba mu to nie odpowiadło.
-A może po prostu, zadzwoń po babcię, stęskniłem się za nią...a ty pójdziesz do Claudi.?-oj ten pomysł mi odpowiadał, ale czy Claudia jeszcze ma ochotę się ze mna widzieć...ostatnio się od siebie oddaliłyśmy, i to bardzo.
Zadzwoniłam po babcię, a później zadzwoniłam do Claudii zapytać czy jest w domu...ale oczywiście Piotrek...już powoli zaczyna mnie wkurzać ten chłopak, nie jestem do końca przekonana że on naprawdę kocha Claudię, no ale jeżeli ona go kocha, jeżeli on ja naprawdę kocha a ja się tylko czepiam to nie mam zamiaru tego psuć. Więc wychodzi na to że dzisiejszy dzień spędzę sama. Choć z drugiej strony to nawet dobrze, będę mogła przemyśleć kilka spraw, będę mogła sobie to wszystko poukładać.
Przywitałam się z babcią, ubrałam buty i wyszłam, tak naprawdę nie wiedziałam gdzie idę, po prostu szłam przed siebie.Doszłam do parku, usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłoniach, z przemyśleń wyrwał mnie dotyk na moim ramieniu.Delikatnie obróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętego Dawida.
-
O bardzo sęię podoba. Strasznie słodki rozdział. Robisz więcej opisów i jest super. Kocham
OdpowiedzUsuńSUPER!!! nareszcie napisałaś dłuższy rozdział... <3
OdpowiedzUsuńJak ja nienwidze tego Dawida !!!!
OdpowiedzUsuńBYŁO Dobrze to musiał NAMIESZAĆ !!!!
Jesteś cudowna :*
Kochamy Cię :****
To jest szantaż !!!
OdpowiedzUsuńNa pewno będziesz miała 7 komentarzy i szybciutko dodawaj rozdział bo ja się niecierpliwie ! :D
Kocham i czekam na nn :*****
ciekawe czy ty nas wpuszczasz z tym Dawidem czy on mówi prawdę.? Znając ciebie słońce zapewne to pierwsze ;)Rozdziała jest meeega <3
OdpowiedzUsuńŚwietneeee tak jak zawsze ;) dokładnie tak KOCHAMY CIĘ!!! <3 :**** szybciutko dodawaj ten next :D
OdpowiedzUsuńMasz drugi komentarz ^_^ teraz jest 7!!! więc dodawaj next czekam!!! :D ;*****
OdpowiedzUsuń