poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział XVIII

              Ze snu obudził mnie dźwięk, dochodzący z szafki nocnej. Tak to mój telefon dał o sobie znać.
Nie otwierając oczu wyciągnęłam rękę aby odebrać telefon. gdy już znalazł się w moich dłoniach odebrałam i nadal leżąc w cieplutkim łóżku, przystawiłam telefon do ucha.
-Tak?- zapytałam z lekką chrypą w głosie.
-Musisz mi pomóc...-usłyszałam szloch Claudii.
Od razu gdy usłyszałam jej głos otworzyłam oczy i momentalnie je zamknęłam gdyż słonce o tej porze dało o sobie znać i wpadało przez okno mojego pokoju.
-Ale o co chodzi? Czemu płaczesz?-zapytałam przerażona.
-Piorek...-tu głos jej się załamał.
-Claudia? Wszystko dobrze?-zapytałam zmartwiona.
-Nic nie jest dobrze...rozumiesz? On mnie nie kochał...zbawił się mną rozumiesz to ?!-o tych słowach wybuchła płaczem, przez co odsunęłam telefon o pre centymetrów odo ucha.
-Rozumiem to...i nawet nie wiesz jak dobrze.-tak, rozumiałam to, rozumiałam co czuje...
-proszę przyjdź do mnie, potrzebuję Cię...-powiedziała błagalnym tonem.
-Ale...Claudia, bo ja Ci o czymś nie powiedziałam.
-o co chodzi?
-Ja się wyprowadzam, chcę zacząć od nowa...-powiedziałam, a łzy wydobywające się z moich oczu płynęły po już czerwonych policzkach robiąc na nich mokre linie.
-Czy ty chcesz właśnie powiedzieć że mnie zostawisz? masz mnie i moje problemy gdzieś?!
-Nie...ja też tego nie chce uwierz...ja nie chce was zostawiać.
-A, was? czyli tu o Viki chodzi, prawda? ja wiedziałam że wolisz ją, ja ci się już znudziłam?!
Wiesz to ty jesteś kurwa nudna...ja nie wiem jak j mogłam się z Tobą przyjaźnić !!!!
-tak?? czyli to ja olałam przyjaciółkę dla jakiegoś tam Piotrka?!
-A co do Piotrka to już z nim skończone !!! A jak sobie przypominam to ty mnie zostawiłaś dla tego Harry'ego i Viki. Wiec ty tu jesteś wszystkiemu winna.!!!
-dobra skończ...i co ja mam Ci niby powiedzieć? Sory ale muszę was zostawić.?
-Megan !!! Ja już nie chcę Cię znać...
-Ale...dlaczego mi o robisz,?
-A idź w cholerę !!!!!
Po tych słowach usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia. matko czy to musiało wszystko tak wyglądać? miało być całkiem inaczej, miałam być z Harrym,Claudia miała być z Piotrkiem, Harry miał spełniać swoje marzenia, a Viki? Miałam jej pomóc... Claudia ma rację, to moja wina, to wszystko moja wina...
Niechętnie wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Na dworze padał deszcz jak to zwykle w Londynie.
Wzięłam ubrania i ruszyłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic, ubrałam czarne rurki i beżowy sweterek, włosy spięłam w koczka i z lekkim makijażem na twarzy zeszłam do kuchni.
-Hej kotku- przywitała mnie mama całusem w policzek.
-A gdzie tata?-zapytałam rozglądając się po kuchni.
-Pakuje papiery...no wiesz musi mieć wszystko przygotowane.
-No tak...
-Wiesz że mamy w domu menagera ?
-Jak to?
-tata został menagerem...
-O to świetnie.
-No a jak...
Rozmowę przerwał nam tata wchodzący do kuchni.Oznajmił tylko abym już wychodziła bo musimy wyjeżdżać. Pożegnaliśmy się wpakowaliśmy bagaże i ruszyliśmy.

dwie godziny później

Stanęliśmy przed bramą, gdy się otworzyła wjechaliśmy i w tedy moim oczom ukazał się dom marzeń.Nie, to nie jest dom to willa.Willa marzeń...


-Tato...czy..-nie dokończyłam bo przerwał mi jego głos.
-Tak córciu..to teraz Twój  dom...
-Yyyy...ale zaraz- powiedziałam wysiadając z uta.
Tata zrobił to samo i nie słuchając mnie wszedł do domu, ja poszłam za nim. To co tam zobaczyłam było...przepiękne. Ten dom był cudowny. Ale nadal nie wiedziałam czemu tata powiedział że ten dom jest mój..przecież mieliśmy mieszkać razem.
-tato...a co ze szkołą?-zapytałam mając nadzieję że jednak będę mogła zrobić sobie parę dni wolnego, ewentualnie paręnaście dni wolnego, ewentualnie miesięcy...ja nawet nie muszę do niej chodzić.
-No oczywiście będziesz musiała ją kontynuować.No i jutro już do szkoły. Masz o tyle dobrze że lekcje zaczynają Ci się o dziewiątej a nie o ósmej, więc to chyba lepiej. Ja rano jadę do pracy,ale obok mieszka taki chłopak ma na imię Jake...on przyjdzie po Ciebie o ósmej trzydzieści więc bądź gotowa.
-Em..no dobra.
-Ja jadę wybierz sobie pokój...a ja wniosę walizki do domu, będą stały w holu.
-Gdzie jedziesz?-zapytałam , nadal się rozglądając.
-Nic nie ma w lodówce, i takie tam załatwić...tak więc nie spal domu, najlepiej to w ogóle nie wchodź do kuchni.
-Matko...drug mama.
-Coś mówiłaś?
-Nie , nie , nic tatusiu-posłałam mu uśmiech i gdy zniknął za drzwiami wzięłam torbę i ruszyłam w stronę schodów. Rozglądałam się po pokojach z tego co widzę po liczbie drzwi jest ich około pięć...a nie przepraszam na dole chyba też były jakieś pokoje, ale jednak wolałam mieć pokój na górze. Weszłam do ostatniego pokoju, był idealny, idealny dla mnie. Ciemne panele, ciemno brązowe meble... Od dziś to mój pokój. Tak od dziś zacznę wszystko od nowa, wszystko od początku...

30 minut później

Taty nadal nie było więc postanowiłam że zabiorę za rozpakowywanie.  Wciągnęłam po schodach moje walizki i zabrałam się za układanie rzeczy w szafkach.Zajęło mi to tak około godziny, a taty nadal nie było.
Postanowiłam że do niego zadzwonię. Tak jak myślałam nie odbiera. No cóż...nie będę siedzieć tak bezczynnie. Postanowiłam że pójdę na spacer, to mi dobrze robi.Szłam londyńskimi ulicami, słuchając muzyki przez słuchawki, gdy nagle na kogoś wpadłam.
-No jak idziesz?!-powiedziała niemiłym tonem do przestraszonego bruneta.
-Przepraszam, naprawdę nie chciałem...
-Dobra, to przecież moja wina a nie twoja..mogłam uwarzać, Megan jestem- skierowałam w stronę chłopaka dłoń po czym ją uściskając.
-Jake...-emm..to nie o tym chloapku mówił mój tata? Eh raczej nie...-Tak w ramach przeprosin dasz się zaaprosic na gorącą cekoladę?-zapytał skupiając swoje błękitne oczy na moich.
-No wiesz nie znam Cię...nie mam pewności że nie zrobisz mi krzywdy...mógłbyś mnie zgwałcić a potem wyrzucić gdzieś w krzaki.-zażartowałam.
-A czy ja na takiego wyglądam? czy ja wyglądam na jakiegoś pedofila?!-próbował być poważny, ale po pięciu sekundach wybuchliśmy głośnym śmiechem aż mijający nas ludzie patrzyli na nas jak na nienormalnych, w gruncie rzeczy to ja jestem nienormalna...ale to dla mnie nie jest wada.
-To jak?
-No okej...
Przez calą drogę do kawiarni rozmawialiśmy, to naprawdę fajny chłopak, dobrze się dogadujemy.
Usiedliśmy przy stolikach i zamówiliśmy dwie gorące czekolady.
-Ej a to nie ty czasami jesteś córką tego menagera, co się właśnie wprowadził?-zapytał, poruszając zabawnie brwiami.
-No tak, to ja a czemu pytasz?
-To Toba mam się zajmować w szkole... znaczy może xle to ująłem, ale to znaczy...
-To ty będzieszz mnie oprowadzać po szkole, tak?
-No tak...
-No to świetnie.
-Wiesz jesteś inna niż te wszystkie dziewczyny...
-To znaczy...
-No jesteś...-nie mógł dokończyć ponieważ przerwał nam mój telefon. Dzwonił tata, od razu odebrłam.
-No gdzie ty się podziewasz?!
-Jestem w kawiarni.
-Przychodź szybko, chcesz się zgubić?!
-No już, już...
Przeprosiłam chłopaka, wymieniliśmy  się numerami telefonów i ruszyłam w stronę domu.

***

Proszę was komentujcie, to dla mnie bardzo ważne, a no i jeszcze długość rozdziału będzie zleżała od liczby komentarzy. ;)

Kocham was<3
Gosia :*




6 komentarzy:

  1. Rozdział jak zawsze Mega<3 I NIE ZAPRZECZAJ kotuś :* kocham twój blog jest on megaa cudaaaaśnyyy zajebisty kochanie :* Ale błagam dodaj w końcu tex do Gry Anioła bo w końcu zaczniesz się mnie bać! potrafię być wredna czasami uwierz ;) szkoda że cie jutro nie będzie, przepraszam że nie skomentowałam wczoraj ale chyba na tel. czytałam tak na tel. ;) ale i tak jestem pierwsza juhu!!. ^^ Kocham! i jeszcze raz kocham ! :) mam nadzieje że nie słuchasz już cały czas tej zacnej piosenki co na wycieczece :* kocham cie :* Dobra ja tu miałam komentować twoja zacną twórczość a nie jakieś tam piosenki i takie tam.. :* Kochanie masz wielki talent ( i nie mów że nie bo naślę na cb Alę ) :(

    OdpowiedzUsuń
  2. wow...bosko piszesz.Naprawdę, ta u góry dobrze mówi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz niesamowity talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ty to robisz że piszesz takie zajebiste rozdziały ? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega!! Czekam na nn ;* no i masz mi połączyć z powrotem Meg i Hazze.. bo jak nie to przyjadę w nocy i uduszę psujo ty moja ;) Tak tylko ostrzegam! ; )

    OdpowiedzUsuń