Dla Klaudii i Wiki <3
Kiedy go zobaczyłam , miałam ochotę wstać, spojrzeć ponownie w te jego zielone oczy , przytulić go...
Gdy mnie pocałował czułam motylki, w moim brzuchu zawitało tornado, zupełne przeciwieństwo do uczuć które przeżywałam przy pocałunku z Dawidem.Nie wiedząc co odpowiedzieć , spuściłam głowę i powiedziałam tylko ciche dziękuję, podziękowałam mu nie tylko za okrycie , ale też za to że zrozumiałam że nie jest dla mnie obojętny , ten pocałunek coś zmienił w moim życiu...
-Wiem, to wszystko za wcześnie , nie powinienem tego robić , ale tego nie żałuję, nie żąłuję tego że Cię kocham ...
-Ale przecierz my się prawie nie znamy ..-przerwałam mu
-To że ty o mnie nic nie wiesz, nie znaczy że ja o tobie nic nie wiem... wiem bardzo dużo,
Nie wierzyłem w to że istnieje takie coś jak miłość od pierwszego wejrzenia dopóki tego nie poczułem na własnej skórze....
-Ale...-przerwałam mu, nie chcialam żeby to wydobyło się z jego ust, nie czułam tego samego, on mi się tylko podoba , tak sądzę... chciałabym żeby mól byc moim przyjacielem.
-Nie przerywaj proszę...
-Ja tylko..
-Ja ,jaaa , jaaaa-jąkał się.Dzięki Bogu nie dokończył i dobrze.
-Masz bardzo ładny głos..
-heh, dzięki.. wszyscy którzy słyszeli jak spiewam mi to mówią.
-Kiedy śpiewałeś ''and I will always love you '' dostałam gęsiej skórki.-Dlaczego nic z tym nie robisz ?
-Ale z czym ?
-Z głosem ...
-bo nie jest wystarczjąco dobry , by cokolwiek z nim robić.
-Mam prośbę
-Tak ?
-Zaśpiewaj...
-Chodź !
-Gdzie ?!
Nic nie odpowiedział tylko złapał moją rękęi ciągnąl mnie za sobą pewnymi uliczkami...
Wkoło panowała ciemność, a mój strach nadal się nie pojawiał, od dziecka bałm się ciemności ale teraz kiedy obok mnie jest On czuję się bezpieczna .
-Jeszcze parę metrów-oznajmił ze spokojem , mi już brakowało tchu , nadaal biegliśmy.
-Harry ! Ja nie dam rady jestem na szpilkach !!
-Przepraszam ...-haha.. jego mina mnie powaliła , jaki przerazony....
- Z czego się śmiejesz? -zapytał troszkę zdenerwowany
-Z Ciebie głupku...hhaha
-Ah takkk, zobaczymy kto jest głupkiem - podbiegł do mnie przerzucił mnie prze swoje ramię i znów szliśmy.... soryy szedł ze mną na ramieniu .
-Masz puścić w tej chwili - uderzyłam go dłonią w plecy...
-Nie pozwolę żebyś tak do mnie mówiła... jesteśmy przyjaciółmi
-Od kiedy , przepraszam ?!
-od teraz....
-Nic mi o tym nie wiadomo ..
Ku moim zdziwieniu odstawił mnie na ziemie , chodż wcale nie prosiłam go o to ...
Stanął przede mną chwycił moją dłoń i spojrzał mi w oczy..
-Megan Downson , czy miałbym zaszczyt zostać twoim.....
-twoim ?! - w głębi serca chciłam żeby powiedział chłopakiem.
-przyjacielem ??
-Co???
-co co ?
-Nic ...
-No czemu powiedziałaś co ??
-Bo tak -usmiechnęłam sie do niego
-No to jak ?? -poruszył zabawnie brwiami
-Oj,joj,joj wyczuwam nową przyjaźń
-Między kim???-zapytał z dezorientowaną miną.
-Między nami głupku..
-przyjaciele tak do siebie nie mówią ... -zrobił kwaśną minę
-wiem debilu..
-ej Megan mógłbym Cię o coś poprosić??
-Oczywiście Haroldzie ?
Umm.... to go wkurzyłam...
-Dobra mów sobie jak chcesz ,
-no dobra o co chciałeś prosić ??
-o to że będziemy do końca życia przyjaciółmi ,wiem że nasza przyjżń trwa dopiero 10 minut ale obiecaj...
-Obiecuję -i pocałowałam go w policzek , ciekawe czy i tym razem się zaczerwienił, niestety było za ciemno, co ja mówię ??!! niestety!!! gdyby widział mój rozmazany tusz od płaczu , na pewno by mnie teraz zostawił i uciekł.
-No dobra jesteśmy ..
-Gdzieś ty mnie zaprowadził ?
-Jesteśmy pod moim domem
-Po co ?? ,
-Chciałaś żebym zaśpiewał
-No a nie mogłaś tam tego zrobić
-Nie gadaj tyle , tylko wchodź bo zamarzniesz, i ja zamarznę , bo widzisz jestem bez marynarki , bo jestem dobrym przyjacielem....-woww... przyjaciel, a niedawno całował mnie i wyznał że mnie kocha, i to w jaki piękny sposób...
-ahh...
-co tak wzdychasz ??? -uśmiechnął się słodko-zapraszam
Otworzył przeemną drzwi, wow...
-ładny dom -zajebisty <3
-Dziekuję , wszyscy już na szczęście śpią , wwięc chodźmy do pokoju .
-Ja tam bym chciała poznac twoją rodzinę ..
-czy ty sie slyszysz.... nie chciałabyś , uwierz..
Ruszylismy schodami w górę , gdy harry przekroczył próg swojego pokkoju zapalił lampę, nocną przez co w pokoju panował ciekawy nastrój,
-To ja idę się przebrać ...
-Okej,czekam
-No ty lepiej ściągnij te szpilki ..
-No tak...
Po tych słowach znikł za ścianą tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi .
ściągłam szpilki z bolacych stóp i cich syknęłam gdy wstałam .. już nigdy nie założe szpilek !!!
Siedziałam na tym łóżku 5,7,9 , 10 minut , wstałam i od razu rzuciły mi się w oczy zdjęcia które wisiały na scianie.
-Ooo... jaki słodziak .
-Wiem , byłem słodki, sory... jestem słodki,-stanął za mną i objął mie od tyłu .
-Tak...... jesteś bardzo słodki obróciłam głowę w jego stronę , on zaczął się przybliżać , ale chodć bardo chciałam żeby to się stało... odwróciłam głowę dalej oglądając zddjęcia. On odsunął sie odemnie i stanął obok.
-Heh .. miałem w tedy 7 lat -uśmiechnął się , lecz po chwili na jego twarzy znalazł się smutek -Gdy mialem 7 lat dowiedziałem się że mi rodzice się rozwodzą ... teraz już nie jest tak jak przedtem.
-Przykro mi , naprawdę.., trochę wiem jak to jest...
-Właśnie nikt nie wiem , bo nikt nie przezywal tego co ja ...
-Chcesz o tym porozmawiać ?-spytaałam smytnego loczka
-Nie chcę obarczać cię swoimi problemami..
-Hazz, jestesmy pryjaciółmi, przyjaciele sobie pomagają...
Uśmiechnął sie do mnie jak nigdy wczesniej i wypowiedzial prawieże bezdżwięczne Dziękuję .
Harry zgasił lampkę , co mnie trochę zdiwiło..
-Co robisz ??
-W ciemności się lepiej rozmawia..
-Ah, tak ??To z kim ty po nocach rozmawiałeś...
-Dobra powiem Ci le sie nie śmiej , błagam
-no dobrze juz dobrze ...
-Zawsze gdy o tym rozmaawiam albo o tym pomyśle , rozklejam się jak babci przy smutnych telenowelach....
-hahahah...
-miałąś się nie smiac wiedziałem że tak bedzie..
-dobra juz przestaaje , może będzie lepiej jak juz pójdę... nie musimy o tym rozmwiać
-Nie !!! -poderwal sie s krzesła
-co nie ???-spytalam trochę zaskoczona
-nigdzie nie idziesz , nie teraz... jest ciemno...jutro rano cie odprowadzę , dobrze ??
-Dobrze , ale pod jedyn warunkiem.
-Jakim ??
-nie będę spała w tej sukience !! zle sie w niej czuje...
- nie ma sprawy , ściągaj ją ....
-Ummm.. nie o to mi chodziło..
-Aaa.. ccesz zeby dal ci koszulke ??
-No brawo Styles ...
Wyciągnął z szafy jakąś koszulkę i rzucił w moja stronę ..
-Może nie tak brutalnie...
-Oj przepraszam , chcialem mocniej - powiedział z usmiechem a twarzy.
-ahh tak ??- teraz to poduszk adostala się do moich rąk i ze złościa rzciłam j w strone loczka.
-Przebierasz sie ??-wskazal na koszulkę
-Wyjdź..!
-Po co ?
-Bo muszę sie przebrać .. prosze wyjdź
-Jejku ....
-No wyjdź
-Już !
-jakos nie widze żebyś wychodził..
-To jest konieczne ??
-Takkk
-No dobra -zrobił kwasna twarz i wyszedł z pokoju
Ja szybko zrzuciłam z siebie sukienke i załozyłam koszulke , byla ok, siegala mi do połowy ud, więc nie widac było majtekkk haha i dobrze.
-już ??-uslyszałam krzyk Harrego zza drzwi
-Juz !!
-No wreszcie
-krzyczysz tak jakby cie stado lam goniło....haha
-spadaj od lam ,one są sweet , krzywdy by mi nie zrobiły !
-Jestes tego pewien??
-Oczywiście
-To nie bądź , bo za chwilkę to j ci krzywde zrobie...
harry zgasił światło połozył sie na łóżku ja stałam obok łóżka jak debil
-czemu sie nie kładniesz??
-T sie posuń
-A no tak , sorry
Łóżko nie powiem , było wygodne ale za małe prez co byłam za blisko harolda ..
-Harry..-zczęłam niepewnie
-Tak ?-zapytał
-A co do twojego głosu ...
-Chcesz zapytac czemu z nim nic nie robie tak ?-przerwał mi
-Nom tak
-Ja .. ja
-Co ty?
-Ja nie jestem człowiekiem pewnym siebie..
-Ale ja ci pomogę....
- W czym ?
-Ty musisz iśc do x-Factora , i ja ci w tym pomogę?
-Dziękuję -obrócił sie w moją strone i wtulił się we mnie.
-Dobranoc
-Dobranoc meg.
Następny dzień
-emm... ty ich obudź mamo, albo nie budźmy ich patrz jak słodko śpią-uslyszalam szpt nd moim uchem
-Gemma , mama Megan sie pewnie martwi, obudx ich niech Meg zadzwoni poinformuje ro......ooo jak słodko spią .. masz racje nie budźmy ich .
Gdy usłyszalam dżwięk zamykanych drzwi otwarłam oczy obróciłam delikatnie głowe i moim oczom ukazał się przesłodki Styles...
Harry...-zaczęłam ciszej ale nic nie odpowiedziaał
-Harryy-powiedziałam troszkę głosniej .
-Już mamusiu .... wstaję z 5 minutek
-CZY JA DO LERY WYGLADM NA TWOJĄ MAMĘ !!!!
-łooo.. weź tak nie strasz
-sory ... ale moja mam dzis idzie do pracy a ja muszę zostaać z Joshem
-Ktttoooo to Josh ?-powiedział przeciagająs ostatnie slowo
-To mój brat którego muszę dziś pilnować
-aaa...
-nom niestety
-ale zaraz obiecałem mu kiedyś że zagramy w piłkę , pamiętasz ??
-Noo i w związku z tym coo?!
--To że ja sie nim dziś zajmie.. sory MY
-jak uż chcesz . ale musimy sie pospieszyć.
Wstalismy z łóżka równocześnie przez co na siebie wpadliśmy i znów wylądowaliśmy na łóżku
-hahaha-zaśmialismy się równocześnie
Wstałam z łóżka , od razy pobiegłm do toaalety, gdy wychłodziłam harry stanął przed drzwiami z moją sukienką , em mmm sorry zmasakrowaną sukienką , była cal potargana ...
-Przepraszam ale too kot..
Wywróciłąm tylko oczami i poprosiłam go aby dał mi jakies ubranie.
Wowww....całkiem niexle wyglądałam w jego ciuchach xD
-Prawda że pieknie ??-powiedziałam do harrego który własnie wchodził do łazienki..... emmm ... pkmyliłam Harrego z jego mamą .!!
-dzieńdobey -szybko powiedzialam , czulam że robię sie cala czerwona
-dzieńdobry meg. wyglądasz naprawdę ślicznie .zostajesz na sniadaniu ??
-Nie naprawdę spiesze się ..
-Wpadnij dziś do nas ,
-Niesty musze pilnowac brata
-To nie problem możesz przyjść z nim , Harry uwielbi dzieci
Wtem do naszej fascynującej rozmowy dolączyła Gemma.
na szczęście przyszedl harry ?
-Meg to jak idziemy ?
-No dobrze.. dowidzenia
-Dowiedzenia-odpowiedziała mama harry'ego posyłając mi uśmiech
-Paaa i do zobaczenia ;)-Gemma wkońcu sie odezwla ,ie powiem wyglala na całkiem mila i zrezta takaa była. Gdy bylismy juz na dworze harry powiedzial że mnie pzeprasza.
-ZA co ?
-Za nie
-Twoja mama jest Ok. tak jak i twoja siostra ;)
-A wracają do wczorajszej rozmowy , ja wszystko nocy przemyslałem
-No i co postanowiłeś
-Że jsli będziesz przy mnie to ja spróbuję spełnić swoje marzenie
-nic nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w niego.
gdy doszliśmy do drzwi wejściowych moego domu zaptalam harry'ego czy jest pewien że chce przekroczyć próg .
-Nie zaartuj sobie tylko whodzimy , napewno nie jest taak źle jak mówisz.
-Kiedy przekroczymy ten próg biegniesz za mną.
-Okej
Tak myslalam Josh zaczął rzucać czymś po calym domu .
Próbowałam go uspokoić
-Joh , gdzie mama ?!!
-W kuchnii
-To ona nie w pracy ??!!
- Nie !!! obiecala mi że pójdziemy dziś do wesołego miasteczka.
-hej mamo -krzyknęłam wchodząc do kuchni
-cześć ko... CO TY ASZ NA SOBIE ?!
-aa wczoraj po balu poszlam do klegii i jakby to powiedzieć jego kot delikatnie mówiąc zespuł mi sukienkę ;D
-Ah... kolega mówisz..
-No tak kolega
wtem do kuchni wszedł Harry mówić dzieńdobry do mojej mamy
-A jednak nie uciekałaś -powiedział do mnie smiejąc ie
-Dobraa.. ja wychodzę, biorę Josha a wy sobie jakos poradzicie ?? prawda ??
-Tak tak , nie spalimy domui ani tym podobne nie bój się mamo
-no mam nadzieje ;*
Gdy Josha i mamy uz nie było w domu , spojrzałam na harrego i oznjmila ż jestem głodna
-Hmm.. nalesniki
-Okej tylko się przebiorę.
Przebrna , i lekko pomalowana zbiegłam na dół.
Wyciągnelismy wszystkie składniki , i zbraliśmy się do pracy nawet dobrze nam to szło
-A tak w ogóle to jeszcze mi nie zaspiewałeś ;)
-Obiecuję że to zrobie po sniadaniu
-No mam nadzieję !!
Wyszły nam szzczere mówić idealne , moja mama duzo mogłaby się do Harry;ego nauczyć .
***
I jak wam się podoba ???
ps.PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY .





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz